Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik Camp USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik Camp USA. Pokaż wszystkie posty
Poradnik Camp USA #6 - Jak tanio podróżować po USA? Ameryka za 1200$.

Poradnik Camp USA #6 - Jak tanio podróżować po USA? Ameryka za 1200$.


   Czytając niektóre wypowiedzi, posty i komentarze osób, które były i zwiedzały Stany Zjednoczone, byłam momentami przerażona jak za zarobione na Campie 1200$ mam zwiedzać Amerykę, w dodatku "mega drogą" Kalifornię i to przez niemal cały miesiąc? Jak jeść? Jak wypożyczać auto? Gdzie spać?
   Zaczęłam więc rozglądać się głębiej, pisałam z ludźmi z grona bliskiego memu sercu, czyli: autostopowiczów. Zbierałam wszelkie możliwe informacje jak zrobić to po taniości, jak to jest, że niektórzy wydali przez 3 tygodnie tylko po 1000-1500$? 
   Dziś i ja jestem jedną z tych osób, które  wydały przez miesiąc w Stanach jedyne 1200$.



Czym podróżować?

   Po USA można podróżować na wiele sposobów. Dobór środka transportu zależy głównie od tego gdzie i co chcemy zobaczyć, ile mamy na to czasu oraz ile środków pieniężnych chcemy na to przeznaczyć. Postaram się przybliżyć wam krótko kilka możliwości: 

-samochód - jest to najwygodniejsza i moim zdaniem najlepsza możliwość, dlatego o niej rozpiszę się najwięcej. Nie jest to drogie (o ile podróżujecie w grupie), szybko się przemieszczacie, nie jesteście zależni od nikogo ani niczego, no i mega wygoda. Jeśli planujecie dużo miejsc (pamiętajmy, że odległości w Stanach są bardzo duże) a czasu jest niewiele, auto to najlepsze co można zrobić. Paliwo jest tanie, o ile wiecie gdzie tankować. Nie róbcie tego w pobliżu Parków Narodowych, bo różnice są nawet po ok 2$ na galonie. Lepiej zatankować wcześniej, a potem kolejny raz gdzieś już kawałek za Parkiem. Nie zapominajmy też o zatankowaniu samochodu do pełna przed oddaniem. W innym wypadku, wypożyczalnia doliczy do naszego rachunku kwotę za zatankowanie samochodu przez firmę. Koszt auta zależy od tego jak duże chcecie auto, jakiej klasy i na jaki okres czasu, no i z jakim ubezpieczeniem. Auto można kierować mając 21 lat, jednak kierowca powyżej 25 roku życia płaci mniej za ubezpieczenie. Warto mieć to na uwadze, chcąc zaoszczędzić kilka $ na dniu. Co więcej z przydatnych informacji? Międzynarodowe prawo jazdy nie jest wymagane, no i mitem jest, że bez kredytówki nie wypożyczycie auta. Da się, ale często proszą o bilet powrotny, oraz z góry ściagają daną kwotę za auto. Auto można rezerwować wcześniej na różnych stronach, ale ja nie jestem tego zwolennikiem. Wypożyczalni w miastach jak NYC, LA, Vegas, San Francisco czy Miami jest tyle, że na 1000% znajdziecie na miejscu coś dla siebie. No i wiecie co bierzecie. My wypożyczyliśmy bez rezerwacji busa 15osobowego na kartę debetową:)
   Dodatkowe info: możesz prowadzić samochód po wypiciu 1-2 piw (standard amerykański – 0,3 l). Jednak zależy to od Stanu, więc warto sprawdzić wymogi dla danego obszaru. W razie kontroli policji pamiętajcie, aby nie wykonywać gwałtownych ruchów i powinno ręce mieć na kierownicy.
Nasz busik i Wesoła Ekipa! - Dolina Monumentów.

- autostop - najtańsza forma podróży. Nie byłabym sobą, jakbym nie wspomniała o moim ulubionym sposobie na zwiedzanie:) Mimo wszystko w USA tego nie robiłam i osobiście raczej nie polecam. W wielu Stanach jest to nielegalne, a mandaty sięgają nawet 500$ (info od osoby, co taki mandat dostała). Dodatkowo pamiętajcie, że taki sposób na podróżowanie jest 'wielką niewiadomą', więc ciężko rozplanować coś w czasie, bo nigdy nie wiesz co i kiedy uda Ci się złapać. Dodatkowo pamiętaj, że do miejsc jak Parki Narodowe zazwyczaj jeżdżą turyści albo rodziny na wypoczynek - więc samochody są zazwyczaj załadowane klamotami na wyjazd. 

- pociągi, busy i samoloty -  samoloty to najlepsza opcja jak szybko chcecie się przedostać np: z jednego wybrzeża na drugie. Ceny są różne w zależności od linii lotniczych i terminów. Ja polecam rezerwować na min miesiąc przed. Co do busów i pociągów - fajna opcja jak np jesteście sami, albo w parze i chcecie się przedostać z miasta do miasta na większej odległości. Mimo wszystko jest to często dość droga forma podróży, do tego na dłuższy dystans niewygodna i zabierająca dużo czasu.


Gdzie spać?

  Spanie w US bez wydawania miliona monet? Jasne, że się da. Ba... Da się nawet za frajer! Tak, spanie za darmo w Ameryce to nic dziwnego i wiele ludzi to praktykuje. Jednak często wiąże się to z lekką niewygodą, dyskomfortem, brakiem ciągłego dostępu do prysznica, ale za to daje przygodę życia! Więc co ja polecam?
  
- campingi - fajna i tania opcja zwłaszcza w Parkach Narodowych. Zazwyczaj płaci się za 'miejsce' ok 10$, a na takim miejscu może spać 8 osób (my byliśmy w 10 nawet :D). Cena więc niewielka, a macie legalne kimanko - rozkładacie namiot i jazda! Gdzie jest haczyk? W parkach jak Yosemite, Zion, Grand Canyon i inne mocno popularne parki, często na 4 miesiące przed nie ma już wolnych miejsc! Więc albo rezerwujecie wcześniej, albo szukacie na pałę na miejscu może coś się zwolniło, albo szukacie na campingach 'first come' które są bez rezerwacji, ale tam mega wcześnie rano musicie być, by znaleźć miejscówkę. 

Jedyny camping gdzie bez rezerwacji znaleźliśmy miejscówkę - Wielki Kanion:)

- na dziko - nie słuchajcie, że w US nie da się spać na dziko. My przez te 3 tygodnie niemal codziennie tak spaliśmy. Na żwirku, na piasku, gdzieś na dzikim parkingu przy drodze. Trzeba jedynie patrzeć aby nie wrypać się na teren prywatny (jest ich mega dużo w Stanach) oraz aby nie rzucać się w oczy. Spanie pośród amerykańskiego niczego to najlepsza frajda z rozgwieżdżonego nieba:) 

- couchsurfing -  spanie za free u amerykanów? Działa tam świetnie! Jest to mega opcja zwłaszcza w większych miastach, a ludzie są bardzo pomocni. Konto na stronie CS to dla mnie zawsze podstawa do taniego podróżowania. W dodatku to mega przygoda i możliwość poznania świetnych ludzi. Pamiętajcie, aby mieć ze sobą jakiś 'prezent' za to, że nas ktoś przyjął pod swój dach. Najlepiej przywieźć coś z Polski, albo nawet po prostu ugotować fajną kolację:) Gdzie jest trud? Że ciężko znaleźć CS na więcej niż 2/3 osoby, więc jak zwiedzacie w grupie, może być konieczne szukanie dwóch lub więcej hostów.

- hotele i Airbnb - hotele to najdroższa opcja, którą ja osobiście odradzam. Jedynie w Vegas, o tak, tam trzeba mieć hotel, ale tam jest to mega tanie! Hotele nawet przy głównej ulicy są tanie i naprawdę fajne, a jak cebula ma się jeszcze lepiej zgadzać, to możecie tak jak my wziąć pokój 2osobowy i spać tam w 5 osób. Owszem, da się i nikt nie sprawdza :D Ewentualnie jak serio jesteście w kropce, nie ma czasu na szukanie CS a w centrum miasta spanie na dziko odpada, to szukajcie hosteli/moteli lub po prostu Airbnb. Tam często za małą kwotę można dostać całkiem fajne łóżko.


Zakupy w USA. 
Gdzie jeść i co kupić na wyjazd?

    Jedzenie w USA to kwestia ciężka. Mało kto chce żyć przez ten miesiąc na fastfoodach, a zdrowa żywność jest tam często bardzo droga. Jak więc znaleźć wyjście z tej sytuacji? Kupowanie i przygotowywanie żywności samemu. Polecam zwłaszcza sklepy Walmart - są tanie, jest ich wszędzie pełno i mają duży wybór. Zupki chińskie za 20 centów, chleb tostowy za 1 dolara, do tego kupicie dżem i inne dodatki i posiłek gotowy. Jasne, nie jest to najzdrowsze, jednak lepsze niż KFC czy inne śmieciowe żarcie, a zawsze w Walmacie możecie kupić owoce czy warzywa, jednak są one na pewno droższe. Jeśli myślicie: jak zagotować wodę w trakcie drogi na zupkę? Moja odpowiedź: w 90% stacji dadzą wam wrzątek za free. My tak ciągle robiliśmy i codziennie rano kawa/herbata lub zupki chińskie na szybko. Da się? Jasne, tylko trzeba kombinować:)
   Co jeszcze warto kupić na podróżowanie? Namiot i śpiwór. Oczywiście, jeśli nie macie tego ze sobą z Polski. Będzie to wam potrzebne zwłaszcza jak planujecie spanie na campingach czy na dziko. Obie te rzeczy również dostaniecie w Walmarcie.

Nasze zakupy w Walmarcie! :D


Dodatkowe info ode mnie, dla was.
    Jest w US kilka ważnych rzeczy, o których warto pamiętać, a nie zawsze każdy ma o ich jakiekolwiek pojęcie. Dorzucam więc kilka info od siebie, które pomogą wam zaoszczędzić trochę pieniędzy. 

- karta Annual Pass do Parków Narodowych -  wjazd do Parków w USA nie jest za frajer. Jeśli planujecie jechać do 3 lub więcej parków, najtaniej wyjdzie kupno za ok 80$ karty Annual Pass, która obejmuje całe auto, wszystkie parki narodowe w Stanach, jest ważna rok czasu i nie ma limitu na ilość wjazdów do Parków. Składacie się na taką kartę razem i macie z głowy. Osobno za każdym razem wjazd do Parku za osobę to nawet 20$ na głowę.    

- wifi na każdym kroku - uważam, ze kupowanie specjalnie karty za 40$ dla chwili internetu to strata hajsu. WiFi w US jest niemal wszędzie i za darmo. Bary, restauracje, hotele, niemal wszędzie jesteście w stanie znaleźć jakąś okazję do kontaktu ze światem. Owszem, problem robi się np w Parkach Narodowych, gdzie nie zawsze jest bezpłatne wifi. No ale chyba te 2/3 dni każdy z nas jest w stanie przeżyć bez facebooka, prawda?    

- zwiedzanie centrum wielkiego miasta - tutaj sprawa jest cięższa. Parkingi są często drogie i przepełnione, a korki masakryczne, więc podróżowanie autem odpada. Najlepsza i najtańsza opcja to moim zdaniem metro i pociągi, jednak nie wszędzie jest to też tak dobrze rozwinięte: np w Los Angeles. Do wielu miejsc aby dotrzeć trzeba się przesiadać nawet po kilka razy. Co więc polecam? A no na przykład Uber. Zwłaszcza w godzinach porannych i przedpołudniowych ceny są wręcz śmieszne i jak jedziecie w np 4 osoby, to wychodzi was nawet po 3 dolary za osobę. Dodatkowo jeśli odległości nie są przerażające między punktami jakie chcecie zobaczyć, to warto rozważyć wypożyczenie roweru. 

-co warto rezerwować wcześniej? - przede wszystkim atrakcje w miastach. Np rejs na Alcatraz w San Francisco, wjazd na Top of the Rock w NYC, czy wejście do Kanionu Antylopy. Są pewnie atrakcje, które są tak przepełnione, że czasem kupienie biletu na miejscu na 'już' jest niemożliwe i trzeba czekać nawet kilka godzin w pełnym słońcu. 

 Co wcześniej zaplanować i w jaki sposób?
   Powstaje więc pytanie: to planować coś wcześniej czy nie? Moje doświadczenie mówi, że warto mieć jedynie wstępny plan: co chcemy zobaczyć (jakie miasta, parki narodowe itd) i ile czasu na to potrzebujemy, uwzględniając odległości i czas jaki spędzamy w aucie na dojazdach. Ja do tego zazwyczaj używam zwykłego google mapy:) W zależności ile atrakcji, rozplanujcie np: 2 dni w LA, potem dojazd do SF, tam 3 dni, potem do Yosemite itd. Pozwoli wam to mieć zarys tego co chcecie zobaczyć i aby iść z jakimś planem. Odpuście jednak rezerwacje campingów i innych spraw. Wiecie ile radości daje dreszczyk emocji, że nie wiesz gdzie spędzisz kolejną noc? Spanie na dziko jest mega sprawą. Możecie poszukać CS, ale też nie wcześniej niż tydzień przed przyjazdem. Auto też ogarnijcie na miejscu, z doświadczenia wiem, że nie jest to rzecz trudna. Lepiej też wcześniej zebrać ekipę - w końcu każdy ma swoje preferencje, więc razem wcześniej warto dogadać co kto chce zobaczyć i na czym mu zależy;)

    Ja podróżowałam z ekipą 10 znajomych. Wynajęliśmy 15 osobowego busa na 3 tygodnie i zwiedziliśmy miejsca jak LA, Malibu, Big Sur, San Francisco, Yosemite NP, Dolina Śmierci, Zion NP, Bryce NP, Dolina Monumentów, Wielki Kanion, Kanion Antylopy, a nawet posiedzieliśmy chwilę w westernowych miasteczkach na słynnej Route 66. 
    Ile mnie wyniósł ten wyjazd?
   1200$ za 3 tygodnie. 
   W tym wszystko: pamiątki, auto, paliwo, wejścia na atrakcje, jedzenie a nawet... skok ze spadochronem! Tak, 250$ wydałam na sam skok ze spadochronem. Więc można powiedzieć, że wydałam niecały tysiąc dolarów na 3 tygodnie podróży po USA. Da się? Jasne.
     Wystarczy trochę odejść od znanej strefy komfortu!:)

    Kochani! 
  Jeśli posiadacie jakieś pytania odnośnie postu i ogólnie tematu podróży po USA - piszcie śmiało w komentarzach. Z chęcią wam odpowiem, jeśli będę potrafiła:) Post ten powstał z myślą  głównie o osobach, które lecą na Camp pierwszy raz tak samo jak ja rok temu - nie musicie się ograniczać w marzeniach, tylko odpowiednio je rozplanujcie!

Pozdrawiam,
Patrycja:)


~~~~~
" Żyje się tylko raz, ale jeśli się postarasz,
to ten jeden raz wystarczy."

Poradnik Camp USA #5 - Pakowanie do USA, czyli moja lista rzeczy do zabrania na Campa.

Poradnik Camp USA #5 - Pakowanie do USA, czyli moja lista rzeczy do zabrania na Campa.


  Jak spakować się na Camp mając do dyspozycji najczęściej jedynie ok 23kg bagażu rejestrowanego, oraz 8kg bagażu podręcznego? To jest problem nie tylko kobiet, ale wszystkich wyjeżdżających na ten ok 10 tygodniowy wyjazd, nie wspominając o późniejszym podróżowaniu. 
   Mimo iż podróżuję z plecakiem, autostopem, noszę swój cały 'dom' na plecach - mimo tego jadąc na tak długo zawsze mam problemy - co się przyda, a co sobie odpuścić? Po swoich doświadczeniach z zeszłego roku sporządziłam w tym sezonie już o wiele lepszą i bardziej przemyślaną listę rzeczy do zabrania na Campa - i na jej podstawie powstał oto ten post!



PAMIĘTAJ!: To tylko moja propozycja rzeczy, jakie mogą się przydać na wyjazd. Każdy z nas ma swoje potrzeby i preferencje. Post ten ma służyć jedynie małą pomocą:)


ELEKTRONIKA

   W dobie XXI wieku ciężko się obyć bez elektroniki. Mimo wszystko jadąc do Stanów warto zaopatrzyć się w dodatkowe sprzęty, które mogą, a raczej na pewno się przydadzą.
  Najważniejsze: przejściówka do gniazdka + rozgałęźnik/przedłużacz. Przejściówka z wiadomych powodów, a rozgałęźnik? Cóż, na pewno będziesz w sytuacji kiedy będziesz potrzebować naładować więcej niż 1 urządzenie. Dodatkowo polecam zabranie awaryjnego zapasowego telefonu. Oby się nie przydał, ale po swoich doświadczeniach sprzed 2 lat w Grecji gdzie ukradli znajomej komórkę, uważam, że warto mieć nawet jakiegoś grata w zapasie. A no i słuchawki! Ja bez nich obyć się nie umiem:)
   A dodatkowo? Aparat i kamera to super opcja na uwiecznienie swoich podróży i ogólnie pobytu w USA - oczywiście, jeśli takowe mamy. Ja zabieram zawsze swoją GoPro, oraz często aparat, ale ze względu na rozmiar chyba w tym roku z niego zrezygnuję. Oczywiście zapasowe karty pamięci oraz baterie też się na pewno przydadzą:)
  Czy brać laptopa? To jest kwestia sporna. Uważam, że jest on zbędny, jednak sama zawsze zabieram. Głównie z nim latam z powodu braku innego sposobu na zrzucanie filmików z GoPro, a niestety miliona kart pamięci nie jestem w stanie ze sobą zabrać. Jeśli jednak nie macie potrzeby, nie zabierajcie - na waszym ośrodku na pewno w razie potrzeby będzie możliwość skorzystania z komputera.


KOSMETYKI

    Rada ode mnie, jaką się nauczyłam z zeszłego roku - zabierzcie małe 'wyjazdówki' z rossmana które starczą na pierwsze dni, a później owe kosmetyki kupicie na miejscu w Stanach. 
   Rzeczy jak: pasta do zębów, żel pod prysznic, szampon, odżywki, maszynki do golenia, chusteczki nawilżające, kremy itd nie dość że zajmują masę miejsca w walizce - to jeszcze są mega ciężkie. Na pewno w pierwszych dniach na campie albo będzie wyjazd do sklepu, albo znajdziecie jakiś inny sposób na wyjazd na zakupy. W sklepie jak Walmart wcale kosmetyki tego pokroju nie są drogie. Pasty do zębów za 1,5$, wielki żel pod prysznic za 3$, po co więc to targać z Polski, jak można zaoszczędzić miejsca w walizce, a potem tanio kupić na miejscu? 
   Nad czym warto dodatkowo pomyśleć? Kremy z filtrem i coś na owady bez względu na Stan w jakim będziecie pracować - to się prawie zawsze przydaje.


UBRANIA & BUTY

    Tutaj nie będę wam wypisywać ile koszulek czy par spodni wam będzie potrzeba, bo z tym każdy sobie na swój sposób poradzi. Pamiętajcie jednak, aby mieć ubrania robocze, których nie będzie wam szkoda wyrzucić po zakończonej pracy na campie. Bez względu na pozycje na jakiej będziecie pracować, warto mieć coś do ciurania bo ubranie szybko się niszczy - to samo dotyczy butów. 
  Dobierz grubość ubrań do Stanu w jakim będziesz pracować. Wiadomo - pracując w Teksasie czy Kalifornii nie będziesz potrzebować masy ciepłych swetrów i polarów, jednak pracując np w Pensylwanii tak jak ja pracowałam, ciepłe ubrania były bardzo potrzebne. Tak czy siak ZAWSZE warto mieć i coś na cieplejsze i na chłodniejsze dni.
   Dodatkowo warto zabrać płaszcz przeciwdeszczowy, szlafrok oraz oczywiście strój kąpielowy. Jeśli planujecie spać w ciepłej piżamie, to szlafrok może być zbędny, ale z doświadczenia wiem, że rano wygodnie jest paradować w szlafroku - no i cieplej:)
   A buty? Przede wszystkim wygodne. Do pracy warto mieć jakieś
adidasy lub tenisówki. Oczywiście klapki/japonki na plażę oraz jakieś lepsze buty na wyjście (nie mówię o szpilkach - uwierzcie na słowo, nie będzie za dużo okazji by je założyć). No i jeśli planujecie dużo szlaków w parkach radowych - buty trekkingowe/wygodne sportowe. Mim wszystko ja zdobyłam szlaki w zwykłych wygodnych traperkach z biedronki - no i dały radę bez problemu:)
   A no i warto wziąć woreczki do prania bielizny! Aby nie pogubiła się w praniu na campie, naprawdę mega pomocny wynalazek.


LEKARSTWA 

   To jest temat dosyć sporny, jednak przedstawię wam tutaj swoją 'opinię' w tej kwestii. Leki w USA różnią się i mogą mieć troche inny wpływ na nas, niż to co przyjmujemy w PL. Dlatego też wyjeżdżając zawsze mam przy sobie podstawowy zestaw leków jak: przeciwbólowe, krople do nosa, na gardło, przeciwgorączkowe, na biegunkę, woda utleniona w żelu, plastry itd. Myślę, że tutaj każdy z was będzie mniej więcej wiedział co może się mu przydać, a co nie. 
   WAŻNE NR1: jeśli przyjmujecie leki stałe, na receptę - warto mieć przy sobie informację od lekarza/receptę w razie kontroli na lotnisku.
   WAŻNE NR2: teoretycznie wszystkie leki (i te na recepte i te 'zwykłe') powinniśmy mieć w oryginalnym opakowaniu, z ulotką. Jest to mega uciążliwe, gdyż wiadomo, że pudełka zajmują dość sporo miejsca. Ja w bieżącym roku chyba zaryzykuję biorąc tylko po lisku z każdego, ale to jest już ryzyko wpisane w zabawę. W razie kontroli będę się tłumaczyć.


DOKUMENTY

  Jedna z najważniejszych spraw o jaką musimy zadbać: nasze dokumenty. Co nalezy zabrać, oraz jak zabezpieczyć się aby uniknąć stresu zwiazanego z zagubieniem/kradzieżą?
  Ja lecąc zawsze mam ze sobą: paszport z wbitą wizą, DS (nasze pozwolenie na prace), umowe z campem, umowe z biurem, ubezpieczenie, dowód osobisty, prawo jazdy (nie jest wymagane międzynarodowe). Jeśli macie jeszcze jakieś inne swoje dokumenty, które uważacie, że powinniście mieć - zabierajcie!
  WAŻNE:  zróbcie ksero każdego z dokumentów - jedno zostawcie w domu np rodzicom, jedno weźcie ze sobą, oraz miejcie w formie PDF lub JGP zapisany skan dokumentów na mailu (np jako wersja robocza). Pozwoli wam to uniknąć stresu w razie niespodziewanych sytuacji jakie mogą powstać w trakcie waszego pobytu.
   Dodatkowo: nie trzymajcie dokumentów na wierzchu. Najlepiej miejcie je w miejscu zamykanym (np w walizce na szyfr).


INNE

   Poza najważniejszymi przedstawionymi wyżej rzeczami, wymienię resztę pierdół, które mogą się wam przydać w trakcie wyjazdu:

- szczotka, gumki do włosów oraz wsówki - tutaj głównie informacja dla kobiet. Do pracy zazwyczaj jest wymóg związanych włosów, a jak wiadomo gumki i wsówki gubią się w niewyjaśnionych okolicznościach:)

- plecak/torebka/torba plażowa/biodrówka - plecak przyda się głównie jak planujecie szlaki w parkach narodowych. Torebka na wyjście na miasto, a na plażę jakaś materiałowa/plastikowa torba, której nie straszny piasek i sól z oceanu. 

- notes i długopis - na pewno się przyda. Czy to do podliczenia kosztów, czy zapisania zakupów, czy planowania trasy na zwiedzanie. 

- kosmetyki 'upiększające' - znów głównie do płci pięknej. Tusze do rzęs, pudry, lakiery, zmywacze do paznokci: wszystko dla ludzi, ale bez przesady. Nie będzie tam dużo okazji na 'pokazy mody'.
- nożyk, pilnik do paznokci, małe nożyczki -  nożyk głównie na zwiedzanie, pilnik i nożyczki przydadzą się w różnych okolicznościach na campie. Nie zajmuje wiele miejsca, a często pomaga.

- zagłówek/poduszka - na campie na 99% będziecie mieć cały komplet pościeli, więc poduszkę również. Jednak mimo wszystko na czas lotu samolotem, a potem na podróżowanie - zagłówek wokół szyi albo poduszka może się przydać. 

- ręczniki - też na campie zapewne będą, ale na okres zwiedzania warto mieć swój. Polecam jeden większy i jeden mały - ewentualnie plażowy, ale ja sobie co roku go daruję.

- okulary przeciwsłoneczne i biżuteria - okulary warto mieć chociaż 1 parę. Słońce nie tylko w Kalifornii potrafi dawać po oczach. Jeśli chodzi o biżuterię to tak jak z kosmetykami upiększającymi - warto coś wziąć, ale bez przesady. 

- maska na oczy do spania/zatyczki do uszu - często w domkach/pokojach śpi się w kilka osób. Czasem będą wcześniej od was wstawać, czasem później kłaść spać - będą przez to palić światło, czasem hałasować. Ja mam nauczkę i w tym roku maska na oczy i korki obowiązkowo!

- przewodnik, mapy - kupiony przewodnik po USA? Nie zapomnij! Warto nie tylko coś widzieć, ale wiedzieć o tym słów kilka. Dodatkowo papierowa mapa też jest przydatna. Pamiętaj, że GPS czasem może zawieźć jak każda elektronika.

- szalik/flaga polski - bez tego ani rusz! Do zdjęć, przywiązany do plecaka, jak tylko zechcecie:) Do tego dokupić flagę amerykańską i jesteśmy obywatelami tego świata :D

- śpiwór/koc - na campie może, ale nie musi się przydać. Jednak jeśli planujecie noclegi na dziko, w namiocie, aucie itd - na pewno się przyda. W najgorszym wypadku można kupic w Walmarcie za ok 20$.

 
BAGAŻ PODRĘCZNY

   O wymogach co można, a co nie można mieć w bagażu podręcznym najlepiej poczytać bezpośrednio na stronie linii lotniczej, jaką lecicie. Ode mnie w kwestii przypomnienia najważniejszych zasad, jakie praktycznie wszędzie obowiązują: zakaz przedmiotów ostrych (np nożyczki), wszelkie płyny tylko do max 100ml, zakaz wwożenia jedzenia (na teren USA nie można wwozić np mięsa).
    Wszelki sprzęt elektroniczny powinien być w bagażu podręcznym oraz powinien być naładowany. Jest to nasz obowiązek i mogą nas prosić na lotnisku o włączenie sprzętu - brak takiej możliwości może mieć kiepskie skutki dla nas i naszego sprzętu.
  Często oprócz bagażu podręcznego można mieć jeszcze twz rzecz osobistą - torebka mała lub np jak to w moim przypadku: torba na laptopa. Warto to wykorzystać:)
   WAŻNE: bagaże rejestrowane się czasem gubią, zwłaszcza na tak dalekich odległościach z przesiadkami. Warto mieć to na uwadze i mieć w podręcznym kilka rzeczy jak np: jakaś bielizna, zapasowa koszulka, spodenki itd, aby w razie takiej sytuacji mieć coś na te kilka dni nim nasza walizka się znajdzie i do nas wróci. Oczywiście zazwyczaj nie trwa to długo i należy się nam odszkodowanie: ale o ile pastę do zębów czy szampon ktoś nam pożyczy, to z majtkami może nie być tak wesoło:)


 ***


  Kochani i jak wam się podobała kolejna część poradnika? Przydatne informacje?
  Piszcie oczywiście w komentarzach o swoich doświadczeniach, co zabieracie, co wam się przydaje, a co nie. Każdy na pewno ma swoje własne doświadczenia:)
  Niedługo ostatnia relacja z mojego podróżowania w zeszłe wakacje po Zachodnim Wybrzeżu, a potem kolejny post z serii Camp poradnika - jak tanio podróżować po USA!:)

Pozdrawiam,
Patrycja:)


~~~~~

"Ptak siedzący na drzewie nie boi się, 
że gałąź się złamie, nie dlatego że ufa gałęzi, 
ale dlatego, że wierzy we własne skrzydła."

Poradnik Camp USA #4 - Praca i życie na Campie, czyli cała prawda o 'obozie pracy'.

Poradnik Camp USA #4 - Praca i życie na Campie, czyli cała prawda o 'obozie pracy'.

 Jestem prawie pewna, że duża część z was słyszała o wyjazdach na Amerykańskie Campy, jako wyjazd do tak zwanego 'obozu pracy' gdzie ciśniecie po kilkanaście godzin dziennie za marne 1200$ za 10 tygodni pracy. Jak jednak jest naprawdę?
   Na samym wstępie myślę, że warto dodać: każdy camp jest inny. Nigdy nie będzie to wyglądać w 100% tak samo, więc kierowanie się jedną opinią nie jest nigdy najlepszym wyjściem. Ja dziś postaram się opisać wam jak to wyglądało u mnie, oraz podzielię się informacjami jakie zebrałam od moich znajomych, którzy byli na innych campach. 
   POŚRODKU AMERYKAŃSKIEGO NICZEGO

   Tak, campy się położone gdzieś na zadupiu, najczęściej w lasach nad jeziorem lub stawem, z daleka od cywilizacji i wielkich miast.
  Jednak czy serio jest to wielkim problemem? Mój camp był położony gdzieś pośród lasów Pensylwanii. Mimo iż do większych miast jak NYC czy Filadelfia dzieliło mnie po 3-4h drogi samochodem, nie odczuwałam tego w jakiś wyjątkowy sposób. Pamiętaj, że na campie wokół ciebie są często dziesiątki, setki ludzi. Trochę otwartości a uwierz, nie będziesz się nudzić tam nawet w chłodny, deszczowy wieczór. A w dni wolne? Cóż, wypożyczone auto, tanie paliwo - i zawsze możesz wyskoczyć do sklepu a nawet na zwiedzanie:)

WARUNKI ŻYCIA

   Owszem, nie będzie to hotel z pięcioma gwiazdkami. Często domki na campach są wieloosobowe, mieszkacie razem z innymi ludźmi, nie zawsze będzie klimatyzacja czy wi-fi w pokojach.
   Na moim ośrodku w domkach spaliśmy w 8-10 osób. Oczywiście podział na chłopaków i dziewczyny, jednak mogliśmy się mieszać narodowościami i nie otaczali mnie sami polacy.
   Klimatyzacji nie było, kaloryferów też nie (czasem temeratura w nocy była bliska zeru), ale mnie to jakoś nie przeszkadzało. Śpiwór, pościel i starczy na te kilka godzin w nocy. A za dnia? Szkoda marnować tak zajebistych wakacji na przesiadywanie w pokoju.
   Z opowiadań znajomych wiem, że mieli np klimatyzaję gdzieś na campie w Teksasie, czy nawet wifi w pokoju - ale za to np nie mieli tylu szaf i półek co było u nas. Warunki są często bardzo różne i mimo iż naprawdę są poniekąd harcerskie, po pierwszym tygodniu mija ten szok i w sumie zaczynasz myśleć: jak to fajnie, że ciągle otacza mnie taka kupa ludzi.

ZAKAZY NA CAMPACH 

  Owszem, na 99% na Twoim campie będzie zakaz picia alkoholu oraz palenia. Myślę, że warto jednak wytrwać ze samym sobą podczas tych wakacji życia.
   Na moim campie mimo zakazu nie było wielkich restrykcji, a jak dzieci wyjechały to nawet szef pił razem z nami:) Mimo wszystko nie należy tego lekceważyć - wasza praca ma kontakt z dziećmi, bądźmy więc odpowiedzialni.
   Wiem też, że część campów posiada tzw: godziny policyjne. Oznacza to, że np: o godz 23:00 wszyscy muszą być już na terenie campu. Nie ukrywam, mega się cieszę, że mój camp nie posiadał takich ograniczeń i w dni wolne mogliśmy jechać np: na zwiedzanie NYC i wracać o 7 nad ranem.  Mimo to większość moich znajomych mających takie godziny policyjne mówiła, że nie jest to mocno odczuwalne, a nawet często da się z szefostwem 'dogadać' :)



JEDZENIE NA CAMPIE - JEDEN ŚMIEĆ?

  No cóż, na pewno jak zobaczysz te wszystkie przysmaki i słodkości - Twoja dieta będzie poważnie zagrożona. 
   Prawdą jest, że w większości jedzenie na ośrodkach jest tłuste, z oleju, z masą cukru. A co najgorsze? Często jest przez to cholernie dobre. Ja przytyłam ok pięciu kilogramów i tak, nie jestem z siebie dumna.
   Pamiętajmy jednak, na campach są również dzieci z restrykcjami pokarmowymi - są dania bez glutenu, wegetariańskie i wegańskie. Jeśli masz francuski żołądek i upodobania, na pewno tak czy siak znajdziesz tam coś dla siebie:)
   Dodatkowo większość campów posiada siłownie, rowery, albo zwyczajnie możesz o poranku wstać i pobiegać.
  Proste? Nie, ja też zakładałam bieganie i ani razu się nie zmobilizowałam :D 
  Tak czy siak nie oszukujmy się - jajecznica z kartonu, masło w spray'u, wszystko mrożone... No ale w końcu chciałeś do Ameryki, nie?:)


PRACA NA AMERYKAŃSKIM CAMPIE

   Znów ciężko to jednoznacznie opisać, gdyż wszystko zależy od: campu oraz pozycji na jakiej pracujecie. Podobo w większości najciężej zawsze jest na kuchni - ja na swoim przykładzie obalam ten mit, gdyż u nas praca na kuchni raczej kojarzyła mi się z zabawą.
   Ilość godzin w ciągu dnia? Często waha się to między 8-10h. Zazwyczaj z czasem jak nauczysz się wszystkiego i szybciej robisz - szybciej możesz skończyć:) Tak samo było u mnie - na początku łącznie po 10h nawet wychodziło, a potem nawet w 6 potrafiliśmy się wyrobić ze wszystkim. 
   Praca na kuchni często jest na 3 etapy - śniadanie, lunch i kolacja. Na pozycjach jak housekeeping czy maintenance zapewne jest to od godzin porannych - do popołudniowych. Z jednej strony fajnie mieć cały wieczór laby, ale my po lunch'u często gdy inny pracowali, mieliśmy nawet po 3-4h laby i można było się opalać, pływać w basenie, pograć w piłkę itd.
   Czy praca jest ciężka? To też zależy od ośrodka, ale też od tego jak ty pojmujesz znaczenie tego słowa. Ze mną na salad bar pracował pewien węgier, który narzekał jak ciężka i męcząca jest dla niego ta praca... Serio? Krojenie pomidora? Wymieszanie sałatki? Dla mnie osobiście to był lajt nie z tej ziemi. Dodatkowo muzyka, świetni ludzie oraz ciągły uśmiech - czasem to nawet pracy nie przypominało.


CZAS WOLNY NA CAMPIE

    Na campie prawie zawsze jest co robić. Możesz iść na internet, pograć w siatkę, poopalać sie, popływać czy po prostu odpocząć na łonie natury. 
   Na większości ośrodków jest możliwość korzystania z aktrakcji dla dzieci: czyli np: jazda konna, basen, siłownia, rowery, sala taneczna czy inna masa ciekawych rzeczy.
   Dlaczego więc nie spróbować czegoś nowego? Zasmakować życia jakie się tam toczy, nowych wyzwań i może odnalezienia kolejnych pasji? Owszem, w ciągu tych 10 tygodni na pewno znajdzie się dzień, kiedy brzydka pogoda odbierze ci chęci i zwyczajnie usiadziecie pograć w karty czy obejrzeć fajny film na laptopie - w końcu każdemu chill się należy:)




CZY WIĘC JECHANIE NA CAMP TO NAPRAWDĘ WYJAZD DO OBOZU PRACY?

 Na pewno znajdą się osoby, które odniosą się do mojej wypowiedzi mówiąc: dobrze trafiłaś więc nie wiesz jak jest.
  Owszem, trafiłam na świetny ośrodek i w życiu bym nie zamieniła go na żaden inny. Mimo wszystko widząc co piszą moi znajomi: nawet tam gdzie było dużo pracy, była czasem ciężka - to za nic nie oddali by tego czasu jaki tam spędzili. 
   Jedziemy tam głównie po przygodę, zasmakowania życia za oceanem, poznania masy ludzi, szlifowania języka oraz zdobycia nowego doświadczenia - a to zagwarantuje wam praktycznie każdy ośrodek.
   Polecam wam więc też dlatego firmę Camp Leaders - jeżdżą i kontrolują swoje campy, sprawdzaja czy wszystko jest dobrze i w razie problemów zawsze reagują, przyjeżdżają często i badają sytuację. Macie pewność też, że nie pozostaniecie zostawieni sami sobie. 
  To chyba na tyle w tej części - niedługo kolejna relacja z mojego zwiedzania Zachodniego Wybrzeża, oraz kolejna część Camp Poradnika - tym razem co zapakować ze sobą do USA!:)
   Walizki gotowe?:)


Pozdrawiam,
Patrycja:)



~~~~~

"Wszystko czego pragniesz,
znajduje się po drugiej stronie strachu."

Poradnik Camp USA #3 - Przygotowanie do wizy i rozmowa w konsulacie.

Poradnik Camp USA #3 - Przygotowanie do wizy i rozmowa w konsulacie.

 
  Wypełnianie dokumentów i ogólny fakt samej rozmowy wizowej denerwuje i zniechęca wiele osób do odwiedzenia tego niesamowitego kraju jakim są Stany Zjednoczone. Ja mimo iż miałam swojego sponsora wizowego i wszelkie instrukcje od biura - spędziłam nad komputerem przy wypełnianiu wniosku wiele czasu. Jaki mam tego efekt? Piękna widniejąca w moim paszporcie wiza, która umożliwiła najlepsze wakacje mojego życia.
  Po otrzymaniu numeru SEVIS zaczęła się męka przez strony internetowe, które jednak poniekąd ułatwiają sprawę, że nie musimy wychodzić z domu, aby owy wniosek wypełniać. Ja oczywiście jadąc na Work&Travel nie jadę na wizie turystycznej, a J1 - która pozwala mi na legalną pracę w USA, oraz daje możliwość zwiedzania Stanów po kontrakcie.
  Co daje mi wiza J1 i jak ją otrzymać? Z tego co wiem, otrzymać ją można jedynie mając swojego sponsora (biuro work&travel itd), pracodawcę (podpisaną umowę) oraz bilety w obie strony. Jest to wiza jednoroczna, więc na przyszły rok trzeba płacić i robić wszystko od nowa. Koszt jej jest taki sam jak turystycznej (na PLN wyszło pamiętam ok 600zł). Jest w niej zawarta data kontraktu czyli naszej pracy, a od jej zakończenia możemy zostać jeszcze 30 dni na legalne zwiedzanie USA. Jak może ona wygasnąć? W przypadku zwolnienia, odejścia z pracy, wypadku w pracy co skutkuje jej przerwaniem itd. Kolejny minus tej wizy to fakt, że jak wyjedziesz z USA podczas zwiedzania to już na tej wizie do USA ponownie nie wrócisz. Możesz wjechać do Kanady, Meksyku itd, jednak powrót nie jest już możliwy i musisz do Polski wrócić z innego kraju - nie obejmuje to Alaski, Hawajów itd.

Konsulat w Krakowie

  Adresy stron internetowych oraz wzory wypełniania wniosku nie będę dawać, gdyż w internecie jest tego cała masa, wystarczy dobrze poszukać. Pamiętajcie aby nie używać polskich liter (chyba że w instrukcji pisze, że w danej rubryce jest to konieczne), oraz patrzeć jak macie zapisywać dane daty (w polskiej wersji czy amerykańskiej ( miesiąc/dzień/rok )). 

   Co przygotować na wypełnianie wniosku? Elektroniczne zdjęcie do wizy, dowód, paszport, dane rodziców i dwóch innych zaufanych osób (nie mogą być bliscy krewni) - informacje te będą do wpisywania, więc lepiej mieć to wszystko już naszykowane. Polecam też sprawdzenie i przygotowanie adresów i pełnych nazw szkół do jakich chodziliście (tak, nawet podstawówki) oraz dane byłych pracodawców i dat z umów. Potem niech nie zdziwi was masa pytań typu: Handlowałeś narządami? Jesteś członkiem grupy terrorystycznej? Zabiłeś kogoś? itd. Najwięcej zajmuje samo szukanie i przepisywanie wszystkiego z innych dokumentów, więc musicie uzbroić się w cierpliwość. Mnie zajęło wszystko ok 5/6h, jednak sprawdzałam po 10 razy każde słowo, bojąc się, że gdzieś coś źle uzupełniłam (złe uzupełnienie skutkuje odmową i ponownym wyrabianiem wizy = ponowny koszt).
   Sama rozmowa dla ludzi na J1 to raczej formalność. Nie wiem jak to wygląda dokładnie jak aplikujecie na wizę turystyczną, jednak na pewno my mając pracodawcę itd mamy w jakiś sposób łatwiej. Sama rozmowa z konsulem to ok 2-5 minut, jednak czekanie w kolejce i inne pierdy to czas ok 1-2h, więc nie oczekujcie załatwienia tego w sekundę. Zazwyczaj są to 3-5 pytań, które często dotyczą: tego gdzie będziesz pracować w USA, o studia w Polsce, zainteresowania oraz ewentualne podróżowanie i plany po powrocie do Polski. Jest to dość ważne, gdyż brak przygotowanej odpowiedzi na to co planujesz po powrocie jest ryzykowny, gdyż tracisz wiarygodność, że masz tutaj po co wracać (podobno tak dwie osoby miały odmówiony wniosek, bo nie wiedziały co na to odpowiedzieć). Najlepiej na to pytanie mówić: chce kontynuować po powrocie studia itd.
Konsul może również zadać pytanie z praw człowieka, które macie dostępne:
 


   Zazwyczaj jednak nie pytają z tych praw, a ewentualnie jest to zwykłe pytanie na zasadzie: czy zna Pan/Pani swoje prawa w USA? Mimo wszystko warto przeczytać i mieć pewność. Ja byłam w konsulacie w Krakowie, podobno jest bardziej lajtowo tam niż Warszawa, ale porównania nie mam. Ogólnie mój Pan był bardzo miły, ja osobiście miałam pytania jak:

* Czy leci Pani do Pensylwanii?
* Co będzie tam pani robić? (rodzaj pracy)
* Jak nazywa się Pani uczelnia? 
* Co Pani studiuje i na którym jest roku?
* Czy planuje Pani zwiedzać Stany po pracy?
 
   Oczywiście cała rozmowa była w języku angielskim, my jadąc do pracy wiadomo, że musimy coś mówić chociaż komunikatywnie, jednak z tego co wiem mówią oni jakimś tam łamanym polskim, więc wszystko do dogadania zapewne, jeśli ktoś ma z angielskim spory problem. Jeśli chodzi o dokumenty to jadąc na tej wizie na pewno legitymacja studencka i indeks (dowód oczywiście również), jeśli chodzi o pozostałe wizy to polecam sprawdzić wymagania wszelkie w internecie. 
   I jak wam się to widzi? Może macie jakieś pytania? Chętnie postaram się pomóc!:)
  Mój wymarzony AmericanDream już się spełnił, a niedługo kolejna rozmowa wizowa mnie czeka booo - wracam w lato 2018 do USA <3
    A wy gdzie i kiedy planujecie jakiś wypad w nieznane?:)

Pozdrawiam,
Patrycja;)



~~~~~

"Jedyną niemożliwą podróżą jest ta,
której nie zacząłeś."
Poradnik Camp USA #2 - Rekrutacja i wymagania do programu.

Poradnik Camp USA #2 - Rekrutacja i wymagania do programu.

  Wiele osób rezygnuje już na starcie z wzięcia udziału w programach Work&Travel, pewni na wstępie, że masa formalności i trud związany z kwalifikacją uniemożliwią udział w programie, a jedyne co zdobędziemy to zawód i rozczarowanie. Prawda jest taka, że sama rekrutacja jest banalnie prosta, zaś wymagania do programu są właśnie na poziomie takich 'zwykłych' ludzi jak ty. Nie musisz posiadać milionów monet, ani być native speaker'em, by móc wyjechać do USA.




Uwaga: podane poniżej wymagania i przebieg rekrutacji jest oparty 
o program Camp Leaders Poland.


    Dla kogo jest skierowany program?
   Dla młodych i otwartych ludzi, marzących o pracy w międzynarodowym środowisku i zwiedzaniu Stanów Zjednoczonych. Dzięki niskim kosztom za program każdy tak naprawdę ma szanse wyjechać za ocean.

    Jakie programy?
   Chcąc wylecieć do USA mamy możliwość wyboru między programem Camp Leaders - praca na ośrodkach kolonijnych, oraz Resort Leaders - praca w prestiżowych hotelach. 
Jadąc na program camp można wyjechać jako obsługa techniczna, lub instruktor/opiekun do dzieci.
Jakie więc musimy spełniać wymagania, jadąc na jeden z programów?

Wymagania na programy

CAMP LEADERS
RESORT LEADERS
OBSŁUGA TECHNICZNA
OPIEKUN KOLONIJNY
Aktywny status studenta
Zaawansowany poziom j.angielskiego (min poziom C1)
Aktywny status studenta
Komunikatywny poziom j.angielskiego
Umiejętności sportowo-artystyczne
Mocno komunikatywny poziom j.angielskiego (min B2)
Brak przeciwwskazań medycznych
Brak przeciwwskazań medycznych
Brak przeciwwskazań medycznych
Ukończone 18 lat
Ukończone 18 lat
Dostępność min 12 tygodni
Gotowość do wylotu przed 20 czerwca
Gotowość do wylotu przed 20 czerwca
Gotowość do wylotu przed 20 czerwca

Doświadczenie w pracy z dziećmi



  Cena za program jest zależna jak szybko zdecydujecie się na wyjazd i założycie aplikacje - im szybciej, tym cena niższa. Cena zawiera bilet w dwie strony do USA, ubezpieczenie medyczne a w przypadku programu Camp: również zakwaterowanie i wyżywienie podczas trwania kontraktu!
   

Co zrobić, aby wyjechać? Jak wygląda rekrutacja?


   Po założeniu aplikacji ktoś z biura CL kontaktuje się z wami telefonicznie w celu weryfikacji. Później umawiacie się z waszym ambasadorem na rozmowę kwalifikacyjną, gdzie dowiecie się wszystkiego na temat programu + krótko zostanie zweryfikowany wasz poziom j. angielskiego. Dopiero gdy zdecydujecie się i podpiszecie umowę: płacicie pierwszą ratę, a reszta kwoty dopiero po znalezieniu wam pracodawcy. 
   Później zaś uzupełniacie dalej swoją aplikację i załączacie w niej skany dokumentów: paszportu, legitymacji, zaświadczenia o niekaralności itd. Gdy już wasza aplikacja jest gotowa i widoczna dla pracodawców - szukamy wam Campu/Resortu. Sami możecie również brać udział w licznych targach pracy w różnych miastach w Polsce. 
   Gdy macie już umowę z pracodawcą i wpłacicie drugą ratę za program - kupujemy wam bilet do USA, a waszym ostatnim etapem będzie szkolenie przedwyjazdowe organizowane w większych miastach w Polsce.
   A dalej? Lecicie do Stanów!

   Cała rekrutacja jest prosta, a w razie pytań zawsze możecie dzwonić do biura, które z chęcią wam pomoże w każdej kwestii. Wymagania też jak widać - nie są dla ludzi z kosmosu. Wystarczy podjąć tylko pierwszy krok - reszta to już tylko formalność!


Więcej informacji znajdziecie na:



 ~~~~~

"Say YES to new adventures!"

Poradnik Camp USA #1 - Dlaczego warto wyjechać i jakie są powody naszych wątpliwości?

Poradnik Camp USA #1 - Dlaczego warto wyjechać i jakie są powody naszych wątpliwości?


  Większość z nas odkłada na półkę marzenia o wielkim świecie, przygodzie pośród nieznanego i poznaniu ludzi z każdej części świata. Mimo iż wiemy jak wiele jest teraz programów umożliwiających takie wyjazdy, za każdym razem znajdujemy co raz to nowe wymówki obiecując sobie 'za rok', który tak naprawdę nigdy nie nadchodzi. Jak więc zwalczyć wątpliwości i zdecydować się na wyjazd, który może odmienić nasze życie?

Brak wiary w własne możliwości.

   Głównym czynnikiem hamującym nas przed podjęciem decyzji jest niewątpliwie strach, który za każdym razem zatrzymuje nas w domu niczym niewolników. 
   No bo w końcu jak to? Samemu? Za oceanem? Po angielsku? Często zapominamy, że odwaga jest jak mięsień - wzmacnia się w trakcie używania. Myśl o samotnym wyjeździe na drugi koniec świata może być przerażająca, sama to doskonale rozumiem. Jednak czy to właśnie nie czyni tego programu tak fascynującym? Myśl o poznaniu nowej kultury, ludzi innych narodowości, porzucenie domowego komfortu na rzecz niesamowitej przygody? Nie bójmy się wziąć życie w swoje ręce, bo skąd wiesz, gdzie kiedyś poniesie Cię życie? 


Wymyślanie nowych wymówek i słynne 'następnym razem'.

   A na co zgoniłeś w tym roku? Za dużo nauki w szkole? Ciocia zachorowała? Do pracy nie będę mogła wrócić? Przyjaciółka cierpi bo chłopak ją zdradził? Siostra wyjeżdża i jej dzieckiem trzeba się zająć? Zawsze jest coś innego i uwierz, że nigdy nie będzie lepiej. Wymówkę znajdziesz zawsze by nie wyjechać, a za rok wcale ilość obowiązków się nie zmniejszy, a może nawet wręcz przeciwnie! 
   Za każdym razem obiecujesz sobie 'za rok'. I co? Znów poszło coś nie tak? No bo czym różni się ten rok, od poprzedniego? A kolejny czym będzie się różnić od tego, co masz teraz? W Totka nagle wygrasz? Mniej nauki będzie w szkole? Albo awans w pracy dostaniesz? Prawda jest taka, że nasz następny raz może nigdy już się nie pojawić, a szansa na wyjazd przepadła wraz z ostatnią wymówką. A marzenia? Stoją niespełnione na półce i kurzą się niczym nigdy nie otwarta książka.

Myślenie: Nie dam rady zebrać pieniędzy i ogarnąć wszystkiego przed wyjazdem.
  
    Jest pewna zasadnicza różnica od 'nie dam rady', a zwykłym 'nie chce mi się'. Owszem, możesz zdać egzaminy w szkole przed wylotem, możesz oddać pracę magisterską przed, a obronić się po powrocie. Możesz przełożyć ważny test lub zdać go wcześniej, możesz pójść do pracy i zarobić pieniądze na wakacje życia.
  Pamiętam sytuację, gdy znajoma powiedziała mi: 'Mega Ci zazdroszczę, ale ja nie mam kasy na takie wyjazdy'. Gdy zapytałam ją czy pracuje, odpowiedziała zwykłe: 'nie'. Marzenia się nie spełniają, czasem trzeba im poważnie dopomóc i wyciągnąć rękę. Kwota takiego wyjazdu nie jest bardzo duża, może nawet zwykła rezygnacja z kupna kolejnej paczki papierosów, albo alkoholu na kolejnej imprezie pomoże ci uzbierać fundusze na taki wyjazd. Przy odrobinie zapału, chęci i determinacji możecie zrobić naprawdę wszystko.


Musisz potrafić postawić siebie na pierwszym miejscu.

   Rodzice nie są zadowoleni z decyzji o wyjeździe za ocean? Przyjaciółka będzie tęsknić? A może chłopak twierdzi, że nie dacie rady próbie czasu?
   Niejedna osoba pewnie nazwała by to egoizmem, jednak od zawsze uważałam, że jeśli najpierw ja nie będę szczęśliwa, to nie dam tego szczęścia nikomu innemu. Musisz potrafić postawić siebie i swoje cele na pierwszym miejscu. Musisz wiedzieć czego chcesz i mówić o tym bardzo głośno. Nie pozwól więc, by otoczenie zmusiło Cię do rezygnacji z czegoś na czym Ci zależy. Być może kiedyś będziesz w życiu zupełnie sam/a, a doświadczenie jakiego nabywasz teraz zostanie z Tobą na zawsze.

Nowa kultura, język obcy oraz doświadczenie w pracy.

   Kultura amerykańska jest jedyna w swoim rodzaju. Pobyt przez okres 2-3 miesięcy na pewno pozwoli Ci zaznania chociaż jej minimalnej części. A język? Cóż, nigdzie nie doszkolisz swojego angielskiego tak jak własnie za granicą. Szkoła uczy Cię formułek - wyjazd stosowania ich w praktyce. W pracy - angielski, po pracy - angielski, no bo w końcu przecież nie będziesz siedział w gronie samych polaków przez cały wyjazd. Poznasz na pewno masę niesamowitych ludzi, będziesz wręcz zmuszony przez otoczenie do rozmowy z nimi. 
   Wiesz, że teraz papier ukończenia szkoły to jest połowa na co patrzy Twój przyszły pracodawca? 
   Drugą połową jest Twoje doświadczenie w pracy. Czy praca w obcym kraju nie będzie wyglądać atrakcyjnie i zaręczać o naszej odwadze, umiejętności pracy w zespole, czy faktu posługiwania się językiem obcym? 

Niesamowici ludzie i historie, które zapamiętasz do końca życia.

   Podobno ważniejsze od celu jest to - jakich ludzi poznasz na swojej drodze. W końcu to od nich wszystko zależy, bo to dzięki nim nasza codzienność nabiera tak wielu barw. Nie myśl więc o tym, że aplikujesz na Campa sam/a, że nie znasz nikogo ani tym bardziej, że nie będziesz mieć potem z kim podróżować. Miejsce w którym będziesz pracować, będzie przepełnione masą ludzi naładowanych cudownie pozytywną energią - a ty będziesz tego częścią. Być może zaznasz tutaj przyjaźnie na całe życie. Nie bój się otwierać na nowe znajomości, bo one są jedną z najlepszych rzeczy, jakie Ci się przytrafią podczas Twojej amerykańskiej przygody.
   Wyjeżdżając byłam pewna, że będę odliczać dni na Campie, aż do mojej części 'Travel'. Wiecie co? Myliłam się. Praca i życie na ośrodku było jedną z najlepszej części tych wakacji. Nie myśl nawet o pracy, która sama w sobie też może być super przygodą, jednak czas jaki spędzisz po pracy razem z resztą camperowiczów - stworzycie masę historii, które będziecie opowiadać jako najlepsze chwile tych wakacji. Wyjazd Work&Travel nie ogranicza się tylko do pracy i zwiedzania - to niesamowite doświadczenie oraz przygoda, która będzie czekać w każdym momencie.

Podróżowanie - Twój własny 'American Dream'.

   To jak będzie wyglądała Twoja przygoda już po Campie - zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Marzysz o przejażdżce żółtą taksówką w Nowym Yorku? Wygranej w kasynie w Las Vegas? A może odpoczynek przy krawędzi Wielkiego Kanionu? Ilość dni, trasę, ludzi oraz sposób podróży ustalasz Ty sam! I nie bój się o brak kompana - ilość ludzi z taką myślą jak Twoja są setki. Jeśli zaczniesz odpowiednio wcześniej planować swoją trasę na pewno zbierzesz niesamowitą ekipę, z którą przemierzycie każde niesamowite miejsce o jakim od zawsze marzysz.


   I jak się kochani podobała pierwsza część poradnika? Mam masę pomysłów na kolejne części, a to wszystko po to, aby pomóc wam w podjęciu decyzji o spełnieniu waszych marzeń. W kolejnej części powiem trochę o samych wymogach oraz przebiegu rekrutacji na taki wyjazd.

   A już niedługo kolejny post z relacją z moich podróży po USA - kto zgadnie o jakim mieście mówię?
Podpowiem: to miasto naprawdę nigdy nie zasypia!



Pozdrawiam, 
Patrycja;)
~~~~~

"Jeśli chcesz mieć coś czego nigdy nie miałeś,
musisz zrobić coś czego nigdy nie robiłeś."

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Life with Wolfdog , Blogger