Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik autostopowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Poradnik autostopowy. Pokaż wszystkie posty
Poradnik początkującego autostopowicza #7 - Jak zaplanować podróż za jeden uśmiech?

Poradnik początkującego autostopowicza #7 - Jak zaplanować podróż za jeden uśmiech?


  Strasznie się cieszę, że mój autostopowy poradnik tak fajnie się przyjął. Sama gdy zaczynałam podróżowanie za jeden uśmiech nie byłam świadoma wielu rzeczy, miałam masę pytań bez odpowiedzi i brakowało mi właśnie czegoś takiego, co pomoże podjąć decyzję o podróży - i przygotowanie do wyjazdu. 
   W poprzednich częściach omawiałam już wiele rzeczy jak: zawartość plecaka, zasady łapania, etyka autostopowicza, jak i gdzie łapać stopa, a nawet obaliłam najbardziej rozpowszechnione mity o autostopie. Dziś jednak chcę się skupić i pomóc wam w zaplanowaniu waszej wymarzonej podróży - decyzja podjęta? Nie wiesz gdzie, z kim, na ile czasu wyjechać? 
   Zapraszam na kolejną część poradnika!:)


Podjęcie decyzji i świadomość jak wygląda taka podróż.
   
   Jest to trochę nawiązanie do pierwszej części poradnika: Czy nadaję się na podróż za jeden uśmiech? 

  Musisz być świadomy warunków, sposobu i często 'niewygody' takiej podróży. Pamiętaj, że ma to być dla Ciebie przygoda, a nie udręka. Plecy na pewno zabolą po parku kilometrach z ciężkim plecakiem, noc w namiocie nie zawsze będzie wygoda, słońce nie zawsze będzie świecić, możesz nie mieć możliwości zawsze naładowania telefonu, a nie każda stacja benzynowa będzie miała w ofercie wifi oraz prysznic. To od ciebie zależy, czy jesteś gotów opuścić swoją strefę komfortu. 
  Dlaczego więc warto? Dla przygody, udowodnienia sobie czegoś więcej, uświadomienia jak niewiele nam potrzeba do podróżowania, oraz jak niesamowity jest świat i ludzie w nim żyjący. Żadne biuro podróży nie zaoferuje Ci tego co podróż za jeden uśmiech - jesteś więc gotów zamienić wygodę domową na przygodę jedną na milion?


Ile mamy czasu i ile pieniędzy?

  Największym ogranicznikiem w naszej podróży jest czas, oraz środki pieniężne, jakie na tę podróż mamy. Jeśli dysponujemy jednym lub dwoma dniami, nie wybierzemy się na drugi koniec Europy. Musimy realnie układać trasę do ilości dni, jakimi dysponujemy. Być może uda Ci się dojechać na złotą strzałę - a może utkniesz na jakiejś stacji widmo na kilka dni? Tutaj nic nie jest pewne. 
   Ile muszę zabrać pieniędzy? To dużo zależy od Ciebie i tego, czego oczekujesz. Jeśli wiesz, że sam namiot nie wystarczy i np: co dwa dni musisz spędzić noc w czystym i wygodnym łóżku hotelowym - na pewno wyjdzie Cię więcej. Europa zachodnia uznawana jest za drogą, jednak ja np: podróżując w zeszłym roku 9 dni po Francji (Paryż, St Tropez, Nicea, Monaco Monte Carlo) wydałam na całość 50 euro - zaś w tym roku robiłam przez 8 dni Albanię i Serbię (Belgrad, Shkodra, Velipoja, Theth, Uvac) i wydałam na całość 45 euro. Da się? Oczywiście, że się da. Kupując w marketach, śpiąć a namiocie, ewentualnie campingu i korzystaniu z CS - można oszczędzić majątek. Wiadomo, że miesięczna czy dłuższa podróż wymaga większej ilości pieniędzy, jednak np: kraje Azjatyckie w większości są tak tanie, że aż ciężko wam będzie uwierzyć, jak niewiele potrzebujecie tam by żyć po królewsku. Tak czy siak polecam posiadanie ze sobą karty, na którą w razie braku funduszy ktoś w Polsce będzie mógł wam przelać środki na dalszą podróż/powrót do domu.


Gdzie jedziemy i co chcemy zobaczyć?

   Piaszczyste plaże w Grecji? Zabytki Paryża? A może wielki Mur Chiński? To od Ciebie głównie zależy, co chcesz zobaczyć. Każdy kraj ma w sobie pewne piękno, które warto 'skosztować'. Mając dużą ilość czasu i pieniędzy, można wybrać się samolotem na drugi koniec świata i tam dopiero zacząć autostopową wyprawę. 
  Jedziesz pierwszy raz? Polecam głównie naszą niezastąpioną Europę. Kilkudniowy wypad do Chorwacji, Albanii czy Włoch, na pewno będzie świetnym kierunkiem na zapoznanie się z tym sposobem podróżowania. 
   Warto wcześniej ustalić co chcemy po drodze / na miejscu zobaczyć. Każdy będzie miał swoje marzenia -  jedni wolą wielkie miasta, inni łono natury. Pamiętajmy jednak, że miasta są zawsze droższe i wydostanie się z centrum wielkiej stolicy będzie wymagało nie lada trudu. 


Szukamy kompana.

   Wiesz, że chcesz jechać, ale nie masz z kim, a samotna podróż Cię przeraża?
   Jest wielu takich jak Ty! Na grupach na facebooku (np: Autostopowiecze, czyli my ) jest masa ludzi oferujących wspólne podróżowanie. Może któraś oferta Cię zainteresuje? Albo sam napiszesz swój pomysł na wyprawę? Ja zawsze po wrzuceniu takiego postu miałam po chwili dziesiątki wiadomości z pytaniami i propozycjami na wspólny wyjazd. Podróżowanie z kimś kogo nie znasz od lat, wcale nie musi być trudne. Możecie przed wyjazdem spotkać się gdzieś na mieście - pogadacie, zobaczycie czy nie zjecie się po drodze przez różnice charakterów i poglądów, no i co najważniejsze - omówicie szczegóły waszego wyjazdu: gdzie dokładnie, jaka trasa, na ile dni, jaki budżet itd.

Najlepsza trasa.


  Wiesz gdzie chcesz się wybrać? 
  Pora na ustalenie trasy!  
 Weź przed nos swoją mapę i z pomocą wujka google zaplanuj którędy chcesz dojechać do celu swojej podróży. Pamiętaj, aby zawsze starać się jechać głównymi drogami (autostrady itd) bo nimi najszybciej dotrzesz do celu swojej wyprawy. 
  Zawsze też miej wyjście awaryjne - niespodziewane wypadki, korki, remonty mogą pokrzyżować Twoje plany. Dobrze też mieć przy sobie w telefonie jakieś mapy offline - działające bez internetu.


Skompletowanie sprzętu i pakowanie zależnie od podróży.

   Tutaj nie będę się rozpisywać zbyt wiele, a jedynie odeślę was do części poradnika, która jest poświęcona w całości temu, co powinniście mieć w swoim plecaku na podróż za jeden uśmiech:


  Pamiętajcie jedynie - że zawartość i ilość waszego pakunku jest uzależniona od długości wyprawy, celu (krajów - warunków tam panujących) oraz waszych potrzeb. Wiadomo, że inaczej spakujemy się wybierając się do Egiptu czy Maroko, a inaczej do Norwegii albo Islandii. Zapoznajcie się więc z temperaturami w danym czasie w wybranym przez was kraju - unikniecie wzięcia masy niepotrzebnych rzeczy, które bądź co bądź potem musicie nosić na plecach przez całą podróż.


Ubezpieczenie i ksero dokumentów.


   Nigdy nie zakładaj: jakoś to będzie. Ubezpieczenie jest bardzo ważne i wcale nie jest tak drogie, jakby się mogło wydawać. Ja osobiście używam taniego ubezpieczenie April z TU EUROPA, dokładniej kartę student. Więcej info o krajach jakie objemuje, warunkach, cenie itd znajdziecie na stronie: >>>LINK<<<

  Pamiętajcie aby sprawdzić czy ubezpieczenie obejmuje kraje do jakich się wybieracie, oraz dokładnie zapoznajcie się z 'ofertą'. Innymi dobrymi sposobami są np karty EKUZ, ISIC czy EURO<26. Ja ich osobiście nie używam, ale czytałam dobre opinie.
   Przed wyjazdem zrób też ksero dokumentów, zostaw jedną kopię komuś z rodziny w kraju, oraz zapisz w PDF kopię roboczą na poczcie e-mail. W razie kradzieży/zgubienia również kopii, zawsze będziesz mieć możliwość pójścia gdziekolwiek i wydrukowania wszystkiego.

Wystaw kciuka i w drogę!


  Kiedy już wszystko gotowe - zostaje tylko zapakowanie ze sobą dodatkowo masy uśmiechu, pozytywnej energii i miejsca na masę niesamowitych przygód i wspomnień! 
   
***

   Kochani, i jak wam się podobała kolejna część poradnika?
Przygotowałam już w sumie ją jakiś czas temu, ale przez wyjazd nie miałam czasu na sprawdzenie i dokończenie wszystkiego, a pierwsze dni tutaj w Ameryce były trochę zabiegane. Tak, piszę teraz do was zza oceanu, a dokładniej gdzieś z pośrodku lasów Pennsylwanii. Żyję, mam się świetnie i jestem ciągle niesamowicie podekscytowana tym, że tutaj jestem! 
  Cała relacja z USA: praca i życie na campie, podróżowanie, fotorelacje i wiele innych, pojawi się dopiero po moim powrocie, czyli spodziewajcie się pierwszych new'sów końcem września/początkiem października. 
  Trzymajcie się kochani!
  Miłych wakacji wszystkim!

Pozdrawiam,
Patrycja:)

~~~~~

"Szkoda spać, gdy świat jest taki piękny."

Poradnik początkującego autostopowicza #6 - Fakty VS Mity.

Poradnik początkującego autostopowicza #6 - Fakty VS Mity.


   Powracam do was z kolejną częścią autostopowego poradnika!
  Komentarz jednej osoby pod ostatnią częścią poradnika dał mi ciekawy pomysł na kolejny post tej serii. Jak to się mówi: najwięcej o czymś wiedzą ludzie, którzy tego nigdy nie spróbowali. Jest to teoria dotycząca się wszystkiego, autostopu również. Najczęściej wypowiadają się o tym stylu podróżowania ludzie, którzy nie widzieli świata poza miejscem zamieszkania. Dlatego też dodałam ostatnio post na autostopowej grupie na facebooku. Jest to grupa łącząca polskich autostopowiczów. Dodałam post, gdzie razem zrobiliśmy małą burzę mózgów aby powstało: FAKTY VS MITY!

   W pierwszej kolejności pamiętajmy, że coś co nie przydarzyło się komuś, nie znaczy, że nie przydarzy się nam. Post ten ma na celu pokazać jednak, że nie wszystko jest takie złe/piękne jak się często słyszy, a autostop to jedna wielka niewiadoma. Jakie więc wyróżniliśmy najczęstsze teorie?


1. Łapanie stopa jest trudne!

  Jednogłośnie stwierdziliśmy, że jest to stwierdzenie, którego nie można potwierdzić, ani zaprzeczyć. Dlaczego? Na czas łapania nie ma określonej reguły. Wszystko zależy od wielu czynników: gdzie łapiesz, jaka pora itd. Możesz złapać auto w kilka sekund, a możesz stać nawet i kilka dni na stacji. Moim zdaniem nie można stwierdzić, że łapanie jest czynnością łatwą lub trudną. Sama miałam sytuacje, gdzie myślałam, że świat już się kończy, a czasem ludzie sami podchodzili i pytali gdzie ruszamy, bo chcieli zwyczajnie w świecie pomóc. Przytaczając kilka historii: "da się nawet przez sen (kiedyś spałem na stacji z karteczką Lyon i koleś mnie o 2giej w nocy obudził) i zabrał do auta i pojechaliśmy do Lyonu. W Barcelonie 3 dni na stacji... a przestałem tam łapać stopa jak trzeciego dnia obsługa mi przyniosła z rana kanapki i powiedziała "trzymaj Konrad jak minęła noc?" po drugiej stronie jezdni na stacji były polskie busiki. w 30 minut złapałem kolesia z Barcelony do Bremen ;D" (Konrad Sz.).

2. Ludzie w drogich samochodach się nie zatrzymują.

  Mit jakich mało! Sama kiedyś byłam pasażerem jednego biznesmana z Berlina, którzy zabrał nas swoim wypasionym Jaguarem. Fakt, że ktoś ma kasę nie oznacza, że nie ma ochoty pomóc stopikom po drodze. Inne stopowe historie:"Potwierdzam, zdarzyło mi się jechać Porsche i zdarzyło mi się też jechać z jednym z głównych dyrektorów jakiejś firmy, która zajmuję się schodami ruchomymi i windami, opowiadał nam (Byłem z przyjaciółką.) np. o wycieczce na Antarktydę oraz wielu innych spędzonych oczywiście w hotelach wysokiej klasy, przy okazji był bardzo miłym człowiekiem." (Tymoteusz M.), "Jechałem z byłym ministrem. To jest dla mnie wystarczający argument." (Łukasz M.)

3. Jeżdżę stopem, bo nie mam kasy na inny środek transportu.

  Trochę temat mocno indywidualny, przytoczę tu na początku słowa jednej osoby: "a mam tylko nie chodzi tu o pieniądze." (Dżery J.) - miał on tutaj rację po części. Autostop to przede wszystkim przygoda, a nie tylko zawartość portfela. Jest wiele ludzi, którzy mają pieniądze, a i tak wybierają taki sposób podróży, bo jest on po prostu dla nich najlepszy. Nie można jednak zapomnieć (sama jestem tego przykładem), że jest to też szansa dla ludzi, którzy nie mają kasy na podróże. Jest to też tania forma, która często otwiera drzwi na przygodę dla ludzi, których na to nie stać.

4. Zabiją Cię na tych autostopach!

  Punkt inspirowany komentarzem Jagody K. : "Jedyne co słyszę to że mnie zabijo na tych ałtostopach, póki co żyję, więc mit!". Owszem słyszy się masę tego typu opinii, każdy zaraz widzi nasze martwe i zgwałcone ciała w rowie. Mimo wszystko zawsze należy zachować ostrożność, nigdy nie ufamy w 100% oraz nie zgrywamy hojraków. Bądź co bądź świrów w tym świecie nie brakuje, dlatego pamiętajmy, że autostop to nie jest odwaga - bo ten strach właśnie czasem nam pomaga zachować zdrowy rozsądek. Mimo wszystko potwierdzi to 99% stopików - o wiele częściej spotkasz na drodze ludzką dobroć, a niżeli kogoś kto chce Ci zrobić krzywdę.
  Pamiętajmy też, że w tych czasach wszystko jest niebezpieczne. Produkujemy najbardziej trującą żywność w końcu, a zabić się można od ręki potykając na chodniku i rozbijając głowę o krawężnik. No tak, w końcu jakby się tak bać, to nie wychodźmy z domu bo przecież meteor może nam spaść na głowę. 

5. Nie wszędzie się zatrzymują.

  Kolejny mit, gdyż mimo iż miejsce może być niedozwolone, zatrzymują się kierowcy wszędzie! Sama złapałam nie raz na drodze ekspresowej, autostradzie czy nawet na krzyżówce.
  Pamiętajmy jednak, że łapanie w niedozwolonych miejscach może stwarzać zagrożenie lub po prostu skończymy z mandatem, a tego jednak nie chcemy:)



6. Tylko pewne osoby Cię wezmą.

  Również mit obalony, gdyż brali mnie najprzeróżniejsi ludzie od młodych, emerytów, kobiet z dziećmi, samotnych kobiet, całej rodziny wybierającej się na wakacje itd. Rasa, maść, religia czy wiek nigdy nie jest wyznacznikiem. 

7. Zimą lub w deszczu łapie się łatwiej i szybciej.


  Niestety pogoda nie zawsze wzbudza litość w kierowcach. Owszem, kiedyś mi sam gościu powiedział, że zatrzymał się tylko bo leje i mu szkoda nas było, jednak w wielu przypadkach nie jest to wyznacznik. Komentarze potwierdzające tezę: "Zima, 5 godzin stania w Łodzi na wylotówce, temperatura ok -5, Bielsko, ulewa, 3 godziny łapania, Częstochowa ten sam dzien, 2.5 godziny, ulewa jeszcze gorsza. Może to przypadek ale w słoneczna pogodę chyba nigdy nie stałem dłużej niż godzinę." (Michał K.), "Raz złapałem na stopa (w Anglii) chłopaka, który dużo stopował po Niemczech. Według Niego, ludzie, przynajmniej Niemcy, nie mają w zwyaczju brać przemoczonych autostopowiczów bo nie chcą sobie zaswinic auta" (Krzysztof K.).

8. Zabierając autostopowiczkę reszta potoczy się jak na RedTubie.

  Oczywiście jest to mit, jednak wiele osób go nie rozumie. Zazwyczaj od razu powinno się ustalić z kierowcą, że nie mamy kasy (aby potem nie wołał na podwózkę, nie każdy rozumie ideę autostopu), oraz, że jesteśmy osobą ciekawą świata, a nie żądną nie wiadomo jakich przygód. Mało kiedy się to zdarza, jednak wiele osób naoglądało się filmów i myli często podróżniczki z pannami lekkich obyczajów i myślą, że na tym to właśnie polega. 

9. Autostopowicz to brudas.

  Osobiście sama się zetknęłam kiedyś z taką opinią na jednej stronie internetowej, gdzie ktoś stwierdził, że przecież jak mają być czyści, skoro śpią w namiotach itd. Nie zapominajmy, że po drodze jest wiele stacji, które oferują prysznice (darmowe lub płatne), w tak dużym plecaku nie mamy samego śpiwora i namiotu, a również środki higieny i czystości. Mnie nawet raz zdarzyło się myć głowę na jednej dzikiej plaży, gdzie był prysznic po prostu do spłukiwania się po kąpieli w morzu. 
  Zacznijmy - gdyby autostopowicze byli brudni i śmierdzieli, kto by chciał ich zabierać? 

10. Unikać tirów, oni tylko o jednym myślą!

   Ileż ja to razy z tirowcem jechałam? To jedni z najlepszych i najbardziej pomocnych ludzi. Wariat może znaleźć się wszędzie i nie potrzeba do tego tira. Mnie nie raz tirowcy (zazwyczaj polacy, ale nie tylko) ratowali z trudnych sytuacji. Wracając z Londynu do Polski dzięki nim nie musiałam płacić za prom, nie wspominając, że są oni środkiem transportu na bardzo dużą często odległość.

11. Dziewczynom łatwiej łapać stopa niż chłopakom.

   To niestety prawda, jednak nie mylić z tym, że faceci są w tym skończeni! Oczywiście, kobietę szybciej ktoś zabierze, gdyż zwyczajnie wydaje się ona 'pewniejsza'. Zazwyczaj widząc małą, młodą dziewczynę łapiącą nikt nie pomyśli, że może ona chcieć mnie okraść, zaś np: para chłopaków nastolatków zawsze budzi większe podejrzenia. Mimo to sama mam znajomych płci męskiej, którzy jeżdżą i nie mają z tym większych problemów!

12. Jeździ się tylko solo lub w parze.

  Nie jest to ani mit, ani prawda. Osobiście wiem, że się da: sama jeździłam we 3, 4 a raz nawet w 5 osób (tak, zabrali nas :D). Wszystko się da, jednak zależy gdzie i na jaki dystans. Jeśli jest to mały kawałek do przejechania, duże szanse na powodzenie, jednak na długiego tripa nie ma się co pchać, gdyż zwyczajnie ludzie nie mają w aucie miejsca - a nie zapominajmy, że z nami są też duże plecaki, na które miejsce trzeba znaleźć.




   Na tym zakończę dzisiejszą część poradnika - i co myślicie? A może wy znacie jakieś 'prawdy' o autostopie i chcecie się nimi podzielić? Piszcie w komentarzach, postaram się odpowiedzieć na podstawie swojego doświadczenia, lub nawet wpleść gdzieś odpowiedź w kolejnej części poradnika.
   Kiedy i co znów z postów motywacyjnych? Mam pomysł na pewien post poruszający wiele kwestii jak np: najczęstsze wymówki gdy proponujemy komuś podróż - czyli o tym dlaczego ludzie wolą coś oglądać na ekranie komputera, niż zobaczyć na żywo. Jednak to po nowym roku dopiero - wcześniej wrzucę post podsumowujący rok 2016, pewnie relację z imprezy sylwestrowej (wybieram się do Węgier) oraz też w robocie post dotyczący mojego wyjazdu do USA.

   Także obserwujcie i bądźcie na bieżąco - głowę mam zawsze pełną pomysłów! <3

Pozdrawiam,
Patrycja:)


~~~~~

"Im więcej podróżowałam, 
tym bardziej zdawałam sobie sprawę, 
że strach czyni obcymi ludzi, 
którzy powinni być przyjaciółmi."
~ Shirley MacLaine; aktorka

Poradnik początkującego autostopowicza #4 - Zachowanie i etyka autostopowicza.

Poradnik początkującego autostopowicza #4 - Zachowanie i etyka autostopowicza.


   Tym razem powracam do was z kolejna częścią autostopowego poradnika. Pewnie niektórych z was zdziwiło – czym może być etyka autostopowicza? Łapię, wsiadam i jadę przed siebie, nie oglądając się w tył, wolny jak ptak zostawiając za sobą całą szarą codzienność. Wiele osób jednak zapomina, że taka forma podróżowania rządzi się też swoimi prawami i często ludzie zapominają, lub po prostu nie wiedzą, jak się zachować jadąc z pamiętajmy obcym nam człowiekiem. Może to nie tylko popsuć reputację całej autostopowej społeczności w oczach danego kierowcy, ale również być nawet poniekąd niebezpieczne.
   Nie raz słyszałam teksty typu: „Wie Pani, ja nie biorę autostopowiczów bo kiedyś miałem sytuację…” i leci cały alfabet co kto nie zrobił, a ja nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Zrażamy w ten sposób bo siebie ludzi i sami sobie utrudniamy sytuację na kolejne wyprawy. 
   Po pierwsze pamiętajmy, że osoba która się zatrzymała robi to z własnej woli. Bardzo ważny jest przede wszystkim szacunek, należy się zachowywać stosownie, normy moralne i etyczne, które powinniśmy mieć na co dzień do każdego człowieka to podstawa. Należy zawsze wyglądać schludnie, a jeśli np: mamy trochę ubłocone buty po ciężkiej wędrówce po górach zapytaj, czy kierowcy to nie przeszkadza. Nie masz mieć garniaka i krawatu, ale schludny wygląd to połowa sukcesu. Bardzo szczególną uwagę zwracaj jadąc z tirowcem – bardzo często proszą o zdejmowanie butów, bo ta kabina to w końcu ich drugi dom. Ja sama jeżdżąc nawet jak nie każą to ściągam, po prostu z kultury.
    Nigdy nie pal, nie jedz i staraj się nie pić w trakcie podróży. Nie każdy sobie tego może życzyć, a nawet niechcący ubrudzisz/rozlejesz coś w aucie i będzie problem. Jeśli faktycznie nie możesz poczekać do postoju, zapytaj kierowcy, czy nie będzie mu to przeszkadzać. To samo tyczy muzyki – nie odpalaj na telefonie na full swoich utworów, bo kierowca może najzwyczajniej w świecie ich nie lubić. To jego auto i należy się dostosować do jego zasad w nim panujących. 
   Często też miałam sytuację gdy kierowca mnie pytał – czy nie będzie mi przeszkadzać jak zapali. Mimo iż sama nie palę i serio nie lubię tego smrodu, nigdy nie powiedziałam, aby nie palił. Pamiętajmy, że ten człowiek zgarnął nas z drogi za dosłownie jeden uśmiech, a to auto jest jego i ograniczanie jest co najmniej niestosowne.
   Rozmawiać czy nie? Sami oceńcie po swoim kierowcy. Jedni są tacy, że buzia się nie zamyka (zwłaszcza tirowcy, bo zazwyczaj nie mają się do kogo odezwać), ale pamiętaj, że nie każdy lubi gadać cały czas. Może woli posłuchać w ciszy muzyki? Cisza wcale nie musi być niezręczna, nie bądźmy nachalni. 
    Kiedy macie przystanek na stacji – kierowca musi zatankować, kupić coś, pójść do toalety itd. – jeśli nie powie abyś poczekał w środku, kultura nakazuje wysiąść. Wysiądź razem z nim, poczekaj tę chwilę obok auta, nic Ci się nie stanie, nawet jak trochę zmarzniesz/spocisz się. A co do spania? Raczej ludzie biorą autostopowiczów dla rozrywki, aby pogadać, posłuchać ciekawych historii itd. Jeśli jedziesz z kompanem sytuacja lepsza, jednak jeśli jesteś sam, jest to średnia opcja. Mi niejednokrotnie się zdarzało, jak jechałam z kompanem, że jedno spało, drugie rozmawiało i na odwrót. Jednak jeśli faktycznie np. nie spałeś dwie doby, zapytaj kierowcy czy nie będzie mu to przeszkadzać, raczej nie będzie mieć dużych obiekcji, o ile nie spytasz o to ledwo po odpaleniu silnika.
    Bardzo miłym aktem jest podarowanie upominku – kartki autostopowe (można na necie znaleźć), jakaś mała flaga polski czy coś w ten deseń. Jeśli nie masz – nie zapomnij nigdy podziękować, pożyczyć miłej podróży.
     Myślę, że napisałam wszystko co najważniejsze. Cała reszta to leży już chyba w naszej ludzkiej naturze i nie muszę o niej tutaj wspominać. Pamiętajcie, że wasza postawa jest często odbierana jako postawa całej autostopowej społeczności. Nie psujmy sobie reputacji, nie traćmy kierowców naszym bezmyślnym zachowaniem. Niech sposób jakim jest autostop będzie kojarzony tylko z pozytywnymi, niesamowitymi ludźmi! <3
   A już niedługo na stronie pojawi się kolejna część z Praktyk w Grecji - relacja z Knossos:)
Pozdrawiam,
Patrycja:)

~~~~~

"Leć i odkrywaj świat!
Jest tyle niezwykłych rzeczy do zobaczenia!"
    
Poradnik początkującego autostopowicza #3 - jak łapać stopa?

Poradnik początkującego autostopowicza #3 - jak łapać stopa?

   A więc witam was kochani w już trzeciej części mojego autostopowego poradnika!
  Cieszy mnie niezmiernie, że poradnik tak fanie się przyjął i jest tyle pozytywnych opinii. Dzisiaj jedna z najważniejszych myślę kwestii: Jak łapać stopa? - wydaje się to banalnie proste: wystawiam kciuka, wsiadam do auta i mknę przed siebie. Jednak podróżowanie to niezwykle trudna sztuka, a wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy. Zwłaszcza w podróżowaniu stopem, kiedy w końcu jesteśmy zdani przede wszystkim na innych.
 
    Co jest więc tak ważnym kluczem w podróży za jeden uśmiech?
  Przede wszystkim musisz wiedzieć gdzie łapać, w jaki sposób, co mówić, czego unikać, jak wyglądać, jak obierać trasę oraz o co pytać kierowców. Jest to wszystko niezwykle ważne aby np: nie dostać mandatu, nie znaleźć się w tzw:'autostopowej dupie', nie pobłądzić czy po prostu szybko i sprawnie łapać auta. 
   A więc o czym należy pamiętać?



*UŚMIECH TO PODSTAWA!*

   Kto z was wziąłby jakiegoś smutasa z drogi, który będzie mu się użalał cały czas nad życiem, lub snuł pesymistyczne historie? Podróż to zabawa!
  Twoje podejście to połowa sukcesu! Uśmiech nie tylko sprawi, że więcej aut uda Ci się zatrzymać, ale też i sam poczujesz się o wiele lepiej. Grobowa mina na pewno nie zachęci nikogo aby Cię zabrać. Zazwyczaj kierowca, który Cię zgarnie jest nastawiony na pozytywnie zakręconą osobę, która zamiast spać mu w fotelu to opowie kilka autostopowych historyjek, rzuci kawałem lub po prostu umili swoją rozmową czas podczas drogi. Nie zakrywajcie się też całkiem szalami, czapraki i okularami - zakryta twarz nie budzi zawsze zaufania. Fajka i browar w ręce też nie jest typowym znakiem podróżnika - na pewno nie pomoże. Uśmiech za to pomoże wam w każdym kraju, o każdej porze! Aczkolwiek pamiętajcie, że z niczym przesadzać nie można - mamy kierowcę zachęcić, a nie przestraszyć:)

*KOMPAN/KA - TAK CZY NIE?*

   Temat naprawdę ciężki, bo ma swoje za i przeciw. Podróżowanie we dwoje jest zawsze 'raźniejsze'. Nie stoisz sam, jest z kim pogadać, pośmiać się, na pewno wpływa to na nas lepiej. Jednak samotne stopowanie to większa szansa na zabranie nas! Ludzi często przeraża nasz bagaż, bo plecak jednak jest duży. Jeśli jednak jedziesz w parze, dobrze jest jak w składzie jest chociaż jedna płeć piękna - oczywiście, da się stopować dwóch facetów, jednak kobieta zawsze jest lepiej odbierana, jako mniejsze ryzyko i zagrożenie.
  Podróż w więcej niż 2 osoby? Odradzam. Z forów autostopowych wiem, że są możliwe, jednak jest to serio ciężkie, bo ludzie nie mają po prostu miejsca i nie chcą brać takiej 'kupy' ludzi i ich rzeczy.


*BĄDŹ WIDOCZNY I DBAJ O HIGIENĘ*

   Może i wydaje się 'banalne', ale uwierzcie, że wielu stopików o tym zapomina. Jeśli planujecie łapać po zmroku, zaopatrzcie się w latarkę, kamizelkę lub inny odblask, który zapewni wam bezpieczeństwo oraz po prostu widoczność na drodze.
    Podróż autostopowa nie zwalnia nas też z dbania o higienę osobistą. Kto by chciał zabrać brudnego śmierdziela? Wasza postawa i wygląd dużo tutaj znaczą, a stacji po drodze na pewno miniesz wiele, gdzie albo będzie możliwość darmowego/taniego prysznica, albo po prostu umywalka, mokre chusteczki, pasta do zębów - i Ty poczujesz się lepiej, nie tylko Twój kierowca:)


*GDZIE ŁAPAĆ/NIE ŁAPAĆ STOPA I O JAKIEJ PORZE?*

   Jedną z najważniejszych rzeczy jest świadomość gdzie możemy łapać, a gdzie nie. Jest to ważne ze względu na bezpieczeństwo, oraz aby po prostu nie 'umilić' sobie wyjazdu mandatem, bo raczej te pieniążki na pewno można by o wiele lepiej spożytkować:) 
   Pierwsza i najważniejsza: nie łapiemy stopa na autostradach i drogach szybkiego ruchu. Tak, nie można nam stać i łapać stopa na autostradzie. Po pierwsze jest to po prostu zakazane (długo i tak nie połapiesz, zaraz zgarnie Cię policja) a po drugie, małe szanse, że ktoś się zatrzyma. Auta są rozpędzone, nikomu nie będzie się chciało hamować i narażać na mandat, bo mimo pasu awaryjnego wedle przepisów nie może się zatrzymać, by Cię zgarnąć. Dlatego tak ważne jest, aby mówić ludziom o tym od początku, że chcecie wysiąść na stacji/parkingu/serwisie. Policja po zabraniu Cię autostrady często odpuszcza i kończy się bez mandatu, ale nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Jednak są miejsca, gdzie nawet parking potrafi być jako część autostrady (takie misje mają we Włoszech xD).
    Jeśli już Ci się przytrafi podobna sytuacja, stój lepiej na bramkach. Ja nie raz tak łapałam, przejeżdżała obok policja i żadnych problemów nie było. A na bramkach przynajmniej auta zwalniają i większe szanse, że ktoś Cię zauważy!
   A więc na dużych drogach jak wyżej wspomniane: stacje i parkingi! Najlepsze miejsca jakie mogą być. Masz możliwość aby podchodzić do kierowców i się po prostu pytać gdzie jadą i czy Cię zabiorą (jest to dobra metoda, twarzą w twarz szybciej wzbudzimy zaufanie, mamy czas zrobić dobre wrażenie itd.), lub stanąć na wylocie z stacji z powrotem na autostradę i tam łapać z kciukiem lub kartonem. 
    Na mniejszych drogach nie ma raczej takiego problemu, chociaż niby odgórnie jest przyjęte, że nie można łapać tam, gdzie kierowca nie może się bezpiecznie zatrzymać. Więc jeśli nie jesteście na żadnej autostradzie, ale droga jest ruchliwa to dobrze poszukać nawet jakiegoś przystanku/zajadu. Staraj się tez nie łapać na łukach, zakrętach, miejsc z zakazem postoju itd.
    Dobrze też jest przed wyjazdem zobaczyć godziny obowiązujące jeżdżenie np tirów, święta wypadające w trakcie tripa itd. Unikniemy w ten sposób utknięcia na parkingu na weekend, więc znajomość przepisów poruszania się ciężarówek w danym kraju może być bardzo pomocna! 
    Upewnij się też, że w kraju w jakim jesteś autostop nie jest zakazany. Tak, są takie miejsca i przykładem jest np: Monaco. My będąc tam na stopa nie wiedzieliśmy, dopiero jakiś Pan nam powiedział że jest to u nich nielegalne, więc woleliśmy wyjść poza granice Monaco i dopiero łapać.
    No i oczywiście tam, gdzie macie po prostu znak 'zakaz autostopu'! Tak, jest taki znak i pojawia się on najczęściej na autostradach za granicą. Jest to po prostu przekreślony kciuk, na pewno nie pomylicie go z żadnym innym znakiem:)


 *ZAWSZE MIEJ POD RĘKĄ MAPĘ, 
KONTROLUJ GDZIE I KTÓRĘDY JEDZIESZ*

    Łapanie stopa to na swój sposób strategia. Oczywiście - możesz jechać gdziekolwiek, bez sztywnego planu, nie trzymając się wyznaczonej trasy. Jednak ważne jest, abyś zawsze po wejściu do samochodu upewnił się, że np: przed zjazdem z autostrady będzie miał po drodze stację, gdzie Cię wysadzi i dalej będziesz mógł łapać auta. Nie pozwalajmy się 'wyrzucać' z autostrad czy dróg szybkiego ruchu, na których ruch mamy duży i szybko możemy złapać kolejne auto. Kontrolujcie, czy nie przegapiliście też swojego zjazdu, gdyż przecież wasza przygoda nie ogranicza się do jednej drogi. Zwracaj uwagę na znaki, tłumacz wcześniej kierowcy gdzie byś chciał być wysadzony. Unikniesz w ten sposób sytuacji wylądowania 'w polu' oraz zaoszczędzisz może masę czasu, bo ponowne wbicie się na drogę może być bardzo trudne.


*KREATYWNOŚĆ ZAWSZE W MODZIE!*

    Autostopowicze to w wielu przypadkach ludzie o nieskończonej ilości energii i pomysłów. Tradycyjne stanie przy drodze z kciukiem/kartonem potrafi znudzić, a odrobina pomysłu może zachęcić niejednego kierowcę do zwrócenia na was uwagi!
     Z doświadczenia pamiętam, że nie raz zdarzało się niemal tańczyć przy drodze. Ludzie wtedy nawet, kiedy nie chcą to zwracają na nas minimalną uwagę, a to już połowa sukcesu, bo wzbudzamy ich zainteresowanie. Może być to miejsce, pozycja, ubranie, zachowanie, cokolwiek! 
    Pamiętajcie jednak o zasadach bezpieczeństwa!
  Nie możecie stwarzać sytuacji niebezpiecznych dla siebie czy innych uczestników ruchu drogowego. Nie możecie wybiegać na drogę, stać po środku pasa czy stwarzać jakiekolwiek sytuacje, które zaniepokoją kierowców. 
   Kreatywność to jedno, jednak trzeba mieć przy wszystkim trzeźwy umysł i pamiętać, aby fajna zabawa wciąż pozostała zabawą, a nasza pomysłowość ma nam pomagać, a nie szkodzić.
   


*KCIUK CZY KARTON? CO PISAĆ?*

      To pytanie zadaje wiele osób i nie ma na nie chyba jednej, dobrej odpowiedzi.
     Łapanie na karton oszczędzi nam zatrzymywania aut, które po prostu jadą w innym kierunku niż my się udajemy. Markery drogie nie są, a kawałek tektury dadzą wam na każdej lepszej stacji po drodze. Pamiętajcie tylko aby to nie była kartka z bloku technicznego. Musi to być wystarczająco duże, aby było dla kierowcy po prostu widoczne, oraz możliwie najmniej giętkie. Po prostu karton.
    UWAGA!: W niektórych krajach lepiej nie łapać stopa z wyciągniętym kciukiem. Między innymi we Włoszech i innych krajach śródziemnomorskich taki gest jest odbierany jako obraźliwy i nawiązuje do seksu oralnego. Warto przed wyprawą poczytać i obeznać się w niektórych kwestiach:)

   Lepiej pisać bliższą, czy dalszą miejscowość?
W stopie często się mówi 'od stacji do stacji', więc nawet te kilkanaście kilometrów może być dla was pomocne (o ile na tej trasie będzie kierowca miał gdzie was bezpiecznie wysadzić). Pisanie miast położonych kawał od nas też nie jest dobre, bo ludzie nie znają często idei autostopu i pomyślą: 'E tam, co im da te moje 30km jak mają prawie 100 do przejechania?'.
   A właśnie że dużo by dało te 30km! Dlatego warto napisać mniejszą, bliższą miejscowość jaką mamy po drodze, a na pewno i tak osoba jadąca gdzieś dalej, a przejeżdżająca zatrzyma się dla nas.
   A może zamiast miasta, rzucić fajny napis? Nie raz spotkałam się z tym i faktycznie dużo ludzi pozytywnie to odbiera! To też zalicza się pod punkt 'kreatywności'. Widziałam typu: 'Wszędzie byle dalej stąd', 'Do domu na bigos', 'Nibylandia' itd. Czasem ludzie po prostu się uśmiechną i widząc coś takiego z ciekawości się zatrzymają i zapytają gdzie lecicie. Jak pisałam już wcześniej: to przecież zabawa, więc się bawmy!



*WYSTAW PLECAK, POKAŻ JAK PODRÓŻUJESZ!*
     Całkiem inaczej to wygląda, gdy ktoś widzi, że jeździsz z wielkim plecakiem, z przyczepioną karimatą i jesteś po prostu szalonym turystą! Ja na przykład gdy zabieram ludzi, to zawsze na to zwracam uwagę. Pokazujesz, że nie jesteś po prostu leniem, który dojeżdża tak do baru po kolejne piwo, a po prostu podróżnikiem, osobą szukającą przygody i ciekawą świata. Nie chowaj więc plecaka za drzewo, miej go gdzieś obok, gdzie będzie widoczny dla jadących samochodów.


*TIRY - TAK CZY NIE?*

     Ludzie różne mawiają rzeczy o tirowcach, jednak dla mnie oni zawsze prawie odgrywają kluczową rolę. Owszem, jadą oni o wiele wolniej, ale za to na dłuższe często dystanse. Wadą ich też są przymusowe 'pauzy' w trakcie drogi.
     Bujdą są historyjki, że tirowiec zły, wredny i wgl ble. Dla mnie to serio niesamowici ludzie. Ileż ja się od nich historii nasłuchałam! Są niezwykle pomocni i nie ma się czego bać z ich strony. Pamiętajmy też, że w tirze poza kierowcą może być tylko jedna osoba. Oczywiście łapcie we dwójkę, ja tak zawsze robię! Mimo zakazu prawie zawsze zabierają dwójkę, a jedno siedzi po prostu z tyłu na łóżku. Policja? Bramki? Granica? Chowaj się pod koc i tyle Cię widzieli:) Owszem, zawsze jest ryzyko przy kontroli, jednak tirowcy są na tyle pomocni, że często podejmują dla nas to ryzyko, zwłaszcza jak spotkasz polaka. Mnie tirowiec za darmo przeprawił przez prom gdy wracałam stopem z UK do Polski. Jeszcze obiad postawił! 
     

*ZATRZYMAŁ SIĘ! 
CO DALEJ? O CO PYTAĆ?*

    Gdy ktoś już się zatrzyma, ważne jest od razu zapytanie gdzie/ w jakim kierunku jedzie. Jeśli masz pewność, ze jest Ci to po drodze upewnij się, że będzie przed jego zjazdem miejsce, gdzie będzie Cię mógł bezpiecznie wysadzić.
    Jeśli zaś chodzisz po stacji i pytasz ludzi, dobrze jest po prostu pytać 'Dokąd jedziesz?'. Nie startujcie od razu z tekstem: 'Czy jedzie Pan do...?' - jak nie będzie mu się chciało Cię brać, po prostu odpowie 'nie' i tyle. Gdy jednak użyjesz pierwszej metody i powie miejscowość jaka jest Ci na rękę, atakuj od razu: 'A byłby Pan tak miły...?' - mniejsze prawdopodobieństwo negatywnej odpowiedzi. Strategia przede wszystkim:) - i nie zapomnijcie o uśmiechu!

*DOKUMENTY ZAWSZE PRZY SOBIE*

   Pieniądze, telefon i dokumenty zawsze jest mieć dobrze przy sobie. Przydaje się do tego (ja osobiście tak zawsze używam) po prostu biodrówka. Często nasze plecaki są duże i kierowcy proponują wrzucenie tego do bagażnika - lepiej jednak aby mieć najważniejsze skarby zawsze przy sobie.

*ZAUFAJ SWOJEJ INTUICJI,
COŚ MÓWI 'NIE'? TO NIE WSIADAJ!*

   W autostopie nie ma czegoś takiego jak odwaga. To właśnie strach i zdrowy rozsądek pozwala trzeźwo myśleć i nie wpakować się nam w żadne bagno. Nigdy osobiście nie zdarzyło mi się jechać z kimś i bać się, bądź czuć niekomfortowo. Ludzie są z reguły pomocni, jednak jeśli ktoś się zatrzyma, a Tobie wyraźnie włącza się czerwona lampka to nie wsiadaj.
Możesz powiedzieć, że jedziesz w innym kierunku (no chyba, że masz karton z miejscowością, to co najwyżej wal głupa że jedziesz w inną stronę, a ktoś Cię uzna za kretyna). Słyszałam raz też o sytuacji gdzie laska powiedziała szczerze: 'Boję się, nie wsiądę.' Faceci podobno tylko się zaśmiali i pożyczyli szerokiej drogi i miłej podróży. Możecie też zapamiętywać/spisywać z naklejek na szybie numery tablic i wysyłać do kogoś bliskiego, jak to sprawi, że poczujecie się bezpieczniej. Nawiązanie kontaktu z kierowcą w postaci ciekawej rozmowy też pozwoli rozwiać wątpliwości i zająć czymś głowę. Pamiętajcie, nie czeka na was wszędzie seryjny morderca, jednak ostrożność przede wszystkim:)



     I jak się podobała kolejna cześć poradnika?
  Nie ma określonego 'przepisu' na łapanie stopa. Ja postarałam się tutaj zawrzeć wszystkie najistotniejsze kwestie, jakie mogą się przydać osobie, która nie do końca jest obeznana w temacie. Myślę, że opisałam to całkiem obszernie i dokładnie, jednak oczywiście jeśli macie jakieś pytania, sugestie czy coś jest niejasne to śmiało piszcie w komentarzach! Z chęcią odpowiem na wszystko, o ile odpowiedź będę znała:)
     Jak pisałam na wstępie, podróżowanie to na swój sposób sztuka. To nie tylko wyciągnięcie i machanie kciukiem. Z pewnością wiele wskazówek i nawyków wyrobicie sobie już w trakcie podróżowania, bo nie ma to jednak jak własne doświadczenie:) Na kolejną część szykuję dla was: 'Zachowanie i etyka autostopowicza' - czyli wszystko jak powinieneś się zachowywać w czasie swojej autostopowej wyprawy! Wydaje się śmieszne? Do następnej części! :)

Pozdrawiam,

Patrycja:)
    
~~~~~


"Dalekie podróże mają to do siebie, 
że przywozi się z nich coś zupełnie innego niż to, 
po co się pojechało."
~Nicolas Bouvier

Poradnik początkującego autostopowicza #2 - niezbędnik stopika, czyli co muszę zabrać na podróż życia?

Poradnik początkującego autostopowicza #2 - niezbędnik stopika, czyli co muszę zabrać na podróż życia?

     Witam was kochani w drugiej już części mojego stopowego poradnika!
    Pod ostatnim było dużo pozytywnych reakcji, spodobała się wam ta seria - więc przybywam z drugą częścią, tym razem zabierającą nas do wnętrza autostopowego plecaka, czyli co zabrać na podróż życia? W końcu odpowiednie przygotowanie się do wyprawy to klucz do sukcesu, oraz radości z odbytej wycieczki. A więc jak się przygotować przed taką podróżą?
    Nim zaczniemy się zagłębiać w temat dopowiem na wstępie: nie każdemu musi 'zależeć' na tym samym = tych samych rzeczach, aby zabrać ze sobą. Jest taka powszechnie znana zagadka: jakie trzy rzeczy byś zabrał ze sobą na bezludną wyspę? Odpowiedzi zawsze się różnią, więc priorytety każdy może mieć inne. Ja tutaj chcę opisać wam co JA zazwyczaj ze sobą zabieram, co MOIM ZDANIEM jest ważne i może ułatwić jazdę stopem.
     A więc zaczynamy!
   Przede wszystkim ważne jest gdzie jedziemy, oraz na jak długo. Na pewno różnicą będzie, gdy wybierzemy się na tydzień na Lazurowe Wybrzeże, a na miesiąc na Syberię. Bo raczej wybierając się na pustynię nie spakujesz ze sobą czapki i rękawiczek. Aczkolwiek spotkałam się z takim stopowym stwierdzeniem: 'Na im dłużej jedziesz, tym mniej zabierasz' - i muszę przyznać, jest to po części racja. Nie można zabrać przecież wszystkiego, a często po wyprawie i tak wychodzi ile to niepotrzebnych śmieci się nabrało. Podczas takich wyjazdów człowiek uczy się minimalizmu. Nagle zauważa, że w sumie nie jest mu do życia wiele potrzebne, a i tak nie schodzi mu banan z twarzy. 
    A więc co jest w końcu tak ważne?

* PLECAK *

     Autostopowicz bez plecaka to jak ryba bez wody. To przecież w nim skrywamy wszystko co niezbędne na naszej wyprawie, więc warto właśnie w niego porządnie zainwestować. Pojemność plecaka zależy od naszych gabarytów oraz długości podróży. Na krótkie tripy wiadomo, że mniejszy plecak będzie poręczniejszy, zaś na długie wyprawy potrzeba dużo miejsca. Ja na swojego 8dniowego tripa po Francji miałam plecak 35l. Mały, ale wystarczył. Jestem osobą niską, więc plecak po 60l zapewne byłby jak druga ja, jednak mimo wszystko planuję niedługo kupić lepszy plecak ok 45l, gdyż moje 35 mimo iż wystarczyło - to ledwo ledwo. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na jego odporność (np: na wodę). Wiele plecaków ma nawet wmontowane specjalnie 'kaptury', czyli naciągane folie, którymi można okryć plecak w trakcie deszczu. 
     Kolejna sprawa to ilość kieszonek i pasków do troczenia. Namiot, karimata - to wszystko zazwyczaj mamy przyczepione na wierzchu naszego plecaka. Kurtka, czy gruba bluza zajmują sporo miejsca, więc też nie lepiej przywiązać na wierzchu plecaka? Im więcej możliwości, tym większa wygoda. 


* ŚPIWÓR *

   Chyba nikt nie planuje spać na gołej ziemi bez okrycia? Jest on potrzebny zarówno przy nockach w namiocie, jak i nawet podczas spania u 'nieznajomych', którzy nam nierzadko zapewne owy nocleg zaoferują. Ważny jest jego rozmiar, to kwestia oczywiście indywidualna, bo osoby po 190cm raczej nie będą szukać śpiworów, które będą im sięgać ledwo do pasa. 
    Wybierając śpiwór należy też się kierować się materiałem z jakiego jest wykonany oraz optymalną temperaturą. Śpiwory wiosenno-letnie różnią się od jesienno-zimowych przede wszystkim temperaturą, w jakiej jest komfort ich użytkowania. Tutaj również ważne jest gdzie i w jakim okresie się wybieramy.

* NAMIOT *

   Namiot to idealne rozwiązanie dla ludzi, którzy nie mają pieniędzy na hostele. Można się z nim rozłożyć na dziko, osłaniając się przed wiatrem czy deszczem. Jest to najtańsza i moim zdaniem najlepsza forma noclegu. 
   Kupując namiot należy zwrócić uwagę przede wszystkim na jego odporność na warunki atmosferyczne - nikt z nas by raczej nie chciał mieć powodzi w środku, a co za tym idzie przemoczonego całego sprzętu.
 Wielkość namiotu to kwestia indywidualna. Pamiętaj jednak, że poza Tobą musi tam wejść również Twój wielki plecak i reszta bagażu, jaki masz ze sobą. Im lżejszy namiot, tym lepiej.
   Samorozkładający? Jest to na pewno wygoda, gdyż w razie nagłego deszczu czy po prostu zmęczenia - chwila i już mamy namiot. W czym więc jest haczyk? Jego gabaryt. Po złożeniu takie namioty często są nieporęczne i ciężko je potem przytroczyć do plecaka.

* KARIMATA *

   Jedna z najtańszych, ale mega ułatwiających nocleg rzeczy na taką wyprawę. Jest świetna i do spania w namiocie, na stacji, na podłodze w domu, na leżeniu na plaży itd. Ja swoją używałam wielokrotnie, nawet podczas opalania na kamienistej plaży. Karimaty są z reguły bardzo lekkie i tanie, więc myślę, że warto sobie zainwestować te kilka groszy, a poziom wygody +100.

* ZNAK POLSKI *

    Nieważne czy to polska flaga, szalik, czy jeszcze coś innego - na zagraniczne tripy zawsze warto mieć przy sobie jakiś znak rozpoznawczy. Nie dość, że przewiązana przez plecak pozwala na szybkie 'odnalezienie' innych polaków (w Nicei tak poznaliśmy fajną rodzinkę, poznali nas po szaliku właśnie), ale też mega ułatwia łapanie aut! Polski tirowiec czy nawet osobówka widząc swoich o wiele szybciej zdecyduje się na zabranie was ze sobą.
   Dodatkowo jeśli chcecie, miejcie ze sobą upominki dla kierowców (najczęściej są to polskie kartki/pocztówki - są nawet specjalne autostopowe, gdzie piszę 'dziękuję' w różnych językach). Nie jest to mus, ale ładny gest:)
* MAPA & SŁOWNIK *

   Chyba nie muszę za dużo tłumaczyć do czego mapa jest potrzebna? Zawsze jest dobrze mieć przy sobie niedużą mapę lub atlas. Jazda stopem to też strategia i myślenie, a nie jechanie na oślep z kartonem. Jeśli wybierasz się do dużego miasta warto kupić (lub tak jak ja w domu robić i wydrukować) całe centrum, aby się nie pogubić i bez problemu załatwić wszelkie swoje 'must see'.
   Jeśli nie znasz dobrze języka (lub go w ogóle nie znasz) warto mieć ze sobą jakiś słownik lub przygotowane rozmówki. Nie wszędzie idzie się dogadać po angielsku, a podstawowe zwroty mogą nam nie raz bardzo pomóc.

* MARKERY *

   I to nie jeden, aby się nie wypisał! Są nam niezbędne do pisania nazw miejscowości na kartonach. Kartonów oczywiście brać na zapas nie warto - można je dostać bez problemu w każdym sklepie. Dobrze, aby były to grube i ciemne (widoczne) kolory - im większa i czytelniejsza nazwa, tym lepiej.

* HIGIENA, APTECZKA & BEZPIECZEŃSTWO *

   Pamiętajmy, że darmowe prysznice nie zawsze czekają na nas za rogiem. Warto mieć ze sobą chusteczki/środki do higieny intymnej i zwykłej, żel antybakteryjny i kremy. Pasta do zębów i szczoteczki to oczywistość - podstawowe umycie się można załatwić nawet na stacjach i łazienkach na mieście.
    Wszelkie żele i mydła dobrze przelać do mniejszych buteleczek, nie warto brać wielkich opakowań - tylko zajmują miejsce. Szare mydło jest fajnym rozwiązaniem + robi nam dodatkowo za proszek do prania i można nim wyprać brudne ciuszki. To samo tyczy się ręcznika: polecam te z mikrofibry, super chłoną i mało miejsca zajmują w plecaku.
    Nie zapomnijmy też o podstawowej 'apteczce' w której powinny się znaleźć plastry, oraz tabletki przeciwbólowe. Krem z filtrem do ciepłych miejsc oraz środek na owady również się może przydać. Zawsze się coś może przytrafić, więc lepiej nie kusić losu.
  Jeśli planujecie łapać stopa w nocy, warto się zabezpieczyć też w jakiś odblask. Jadąc zawsze też zabieram ze sobą nóż i zapalniczkę. Ogień się może przydać, zaś nóż jako zwykła kwestia ochrony. Jeśli Ci to pomoże, zaopatrz się w gaz pieprzowy lub paralizator - wątpliwe, że się przyda, ale jak poczujesz się pewniej to warto zainwestować. UWAGA: pamiętajcie się zorientować, czy na granicy kraju do jakiego jedziecie nie ma ograniczeń względem długości ostrza i innych przepisów z tym związanych.

* ELEKTRONIKA *

    Latarka zawsze się może przydać, zwłaszcza jak planujemy spanie na dziko w namiocie poza wszelką cywilizacją. Dostęp do gniazdek też jest ograniczony, więc jeśli posiadasz powerbank'a warto go spakować, gdyż nigdy nie wiadomo kiedy i gdzie będzie możliwość podładowania telefonu zwykłą ładowarką.

* ODZIEŻ & OCHRONA PRZED DESZCZEM *

    Kurtka przeciwdeszczowa to konieczność, chyba, że ktoś typowo wybiera się na Saharę. Warto zainwestować też w płaszcz foliowy, naprawdę dużo daje, a nie kosztuje majątku. Ja zabieram też zawsze parasol - zwiedzanie miasta w deszczu też może być fajne.
     Dodatkowa para wygodnego obuwia - sama doświadczyłam sytuacji we Francji, że zaczęły rozwalać mi się adidasy. Dobrze jest mieć ze sobą coś zapasowego, ewentualnie też klapki/japonki na plażowanie. 
     O bieliźnie i tych sprawach pisać chyba nie muszę. Jak wybieracie się w rejony nadmorskie nie zapomnijcie o stroju kąpielowym, a jadąc w 'chłodnym' terminie warto się zaopatrzyć w czapkę, szalik i rękawiczki. (nie bierzcie ubrań, które się mega gniotą!).
     Igły i nici są dobrym 'ubezpieczeniem' na wypadek zniszczenia ubrania. Wiadomo, że nie jesteśmy w stanie zabrać pół swojej szafy, a raczej lipa chodzić z wielką dziurą na kolanie.

* DOKUMENTY & PIENIĄDZE *

    Poza dowodem i paszportem polecam też zabranie ze sobą prawa jazdy (nigdy nie wiadomo kiedy się może przydać) oraz legitymacji, gdyż zniżki dla młodych i studentów są wszędzie i można zaoszczędzić naprawdę sporo kasy.
   Czy gotówka czy kartą - najlepiej sprawdzić co nas wyjdzie w danym momencie najtaniej. Do tego nie zapomnijmy o ubezpieczeniu (polecam jednak o nie zadbać, a nie jeździć 'na pałę'), oraz polecam zawsze mieć przy sobie ksero dokumentów, lub ich scana na mailu - na wypadek kradzieży.

* UWIECZNIJ SWOJE WSPOMNIENIA *

   Chyba nie muszę przypominać o aparacie/kamerze? Najlepszym są nasze oczy, jednak ja osobiście uwielbiam uwieczniać swoje wyprawy w taki sposób i aparat to mój mały przyjaciel. Oczywiście zapasowe baterie i karty pamięci, aby mieć pewność, że wszystko z nami wróci od początku do końca wyjazdu. 

* CZEGO NIE BRAĆ? *

   Jednym z podstawowych błędów jest branie całej masy jedzenia i picia. Komu się chce tachać tyle ciężkich butelek na plecach? Zdecydowanie lepiej mieć przy sobie jedną butelkę, a uzupełniać zapas na bieżąco, a jedzenie w ciepłym szybko się nam może zepsuć.
   Paniom też zalecam nie zabieranie tony kosmetyków. Nie mówię, jakiś tusz czy inny dodatek zawsze się przyda i doda nam 'pewności', jednak na robienie typowej tapety zaręczam, że nie będzie za dużo czasu i możliwości.
   Prostownic, suszarek i innych tego typu urządzeń - po co nam one? Nie będzie zbyt wielu okazji do podłączenia takich urządzeń, a zajmują one jedynie miejsce i dorzucają kolejne gramy do dźwigania (tutaj każdy gram się liczy).


   Tak więc oto kończę drugą część poradnika:)
  Tak jak wspominałam na wstępie jest to mój punkt widzenia, z którym nie każdy musi się w 100% zgadzać, bo każdy ma swoje własne priorytety. Poradnik ten ma służyć osobom nowym, chcącym wyruszyć w podróż, a nie do końca przekonanym i zielonym w tej kwestii.
    Jeśli macie jakieś dodatkowe pytania odnośnie postu to walcie śmiało! Jednak myślę, że każdą kwestię opisałam coś rozlegle (aż za bardzo nawet), no ale Ci co chcą i są ciekawi to przeczytają:)
   Podróżowanie na stopa to naprawdę cudowna przygoda, liczę, że dzięki poradnikowi niejedno z was się zdecyduje wyruszyć w świat. Co planuję na następną część poradnika? Otóż na #3 mam już zaplanowany post: "Jak stopować?". Była motywacja i zapowiedź czego się spodziewać, był teraz spis co trzeba mieć, to teraz będzie jak się za to zabrać! 
   Trzymajcie się! Widzimy się niedługo w poście o mojej kolejnej autostopowej wyprawie - na dniach uderzam do Londynu. Szykujcie się na relację, masę zdjęć i jak się uda to nawet filmik z wyprawy!

Pozdrawiam,
Patrycja:)

~~~~~

"Różnica między ludźmi, którzy realizują swoje marzenia, 
a całą resztą świata nie polega na zasobności portfela. 
Chodzi o to, że jedni całe życie czytają 
o dalekich lądach i śnią o przygodach, 
a inni pewnego dnia podnoszą wzrok znad książki, 
wstają z fotela i ruszają na spotkanie swoich marzeń."

~Wojciech Cejrowski „Gringo wśród dzikich plemion"


Poradnik początkującego autostopowicza #1 - czy nadaję się na podróż za jeden uśmiech?

Poradnik początkującego autostopowicza #1 - czy nadaję się na podróż za jeden uśmiech?

Na wielu grupach facebookowych dostaję masę pytań odnośnie wypraw za jeden uśmiech. Czy się nie boję? Dlaczego akurat w ten sposób? Czy nie wygodniej w aucie z zaklepanym hotelem? Odpowiedzi na to mogłabym rzec - jest mnóstwo. Jednak żadne słowa nie są w stanie opisać przygody, jaką się odbywa jadąc z plecakiem i mapą w ręku. Jedni podziwiają, drudzy mają za osobę głupią i powaloną. Prawdą jednak jest, że to nie droga dla każdego, co w pełni podzielam i szanuję. Nie każdy musi kochać to samo co my, jednak jak się przekonać o tym, czy i nasze serca są gotowe na taką dawkę szaleństwa?

Czy nadaję się na podróż za jeden uśmiech?

    Autostop istnieje chyba tak długo, jak wymyślono środek transportu. Jest to jedna z najtańszych i w moim odczuciu najbardziej niesamowitych form podróży. Wymaga on od nas wiele, ale jeszcze więcej zyskujemy. Dlaczego więc ludzie mają w wielu przypadkach tak negatywne nastawienie do tej formy podróży?
    Przede wszystkim strach. Od zawsze byłam zdania, że jakby się ciągle bać, to nie powinno się z domu wychodzić, bo przecież na głowę meteor spaść nam może. Niebezpieczeństwo czeka wszędzie, również pod blokiem w Twoim mieście, gdzie czeka psychol z siekierą. Albo potkniesz się o krawężnik i rozwalisz głowę - do tego nie potrzeba autostopu, czasem nawet wychodzenia z domu.
    Nie raz słyszę teksty typu:
  "Ale jak to autostop? Przecież to niebezpieczne. Gwałciciele, mordercy z siekierami!"
Nie mam pojęcia skąd się to bierze, ale chyba powstaje tu taki efekt, że „znajomy, znajomego od strony brata miał taką sytuację, że jego ciotkę ktoś zabił w lesie”. Powstaje taka dziwna społeczna paranoja strachu- ludzie boją się jeździć stopem, kierowcy boją się brać. Myślę, że to wynika z jeszcze innej kwestii, która ma niewiele wspólnego z stopem, a nawet jakąkolwiek podróżą. Problem tkwi w nas samych, w charakterze, po prostu w człowieku. Rezygnujemy ze strachu przed ludźmi, ze strachu przed rozmową z nieznajomym. Wyjdź na ulicę, stań na poboczu i popatrz na jadące samochody. Stój, przyglądaj się uważnie. Co widzisz? Zerknij na twarze kierowców. Czy uważasz, że w każdym samochodzie jedzie gwałciciel i morderca żądny twojej krwi? Uważam, że świat w zdecydowanej większości jest dobry. Nie raz tego doświadczyłam, więc Twoja obawa ma więcej wspólnego z tym co siedzi w głowie, niż tym co jest naprawdę.
     Gdy już odpowiesz sobie na pytanie, czy nie ogranicza Cię Twój umysł, zastanów się jak długo jesteś w stanie oderwać się od wygody Cię otaczającej? Internet, zawsze naładowana komórka, ciepłe łóżko, obiad podstawiony pod nos - tego nie ma. Zostawiasz rutynę, porzucasz wygody aby zastąpić je niezapomnianą przygodą. Czasem będziesz musiał/a spać w namiocie, czasem pod drzewkiem, czasem na plaży (co serdecznie polecam!), czasem na stacji benzynowej - jesteś na to gotów? Jeden pomyśli: o czym ty do mnie dziewczyno pierdolisz? A drugi powie: to jest dopiero zabawa! Tak - zabawa. To jest przygoda, to jest prawdziwe sedno podróży.
  Przygotuj się na czasem kilkugodzinne stanie, bo stopa można łapać kilka sekund, albo nawet przez kilka dni. To zależy od wszystkiego: kraju, ludzi, miejsca w jakim Cię ktoś wysadzi: czy autostrada, czy totalne zadupie. Ale czyż to nie jest fajne? Bo stoisz nawet kilka godzin, ale kto wie, czy po tych paru godzinach nie poznasz kogoś, kto pozostanie w Twoim życiu na lata? 
    Taka forma podróży to też ogromny wysiłek, na który musisz być przygotowany. Wielki plecak pełen rzeczy, namiot, oraz wiele kilometrów pokonanych z takim tobołem na plecach. Nie ma marudzenia, nie ma stękania. Jesteś jak ślimak - masz cały dom na plecach. 
     Pogody jeszcze nikt nie zamówił, więc słońce wiecznie nie będzie Cię rozpieszczać. Czasem czeka Cię łapanie w deszczu, w wichurze, albo w mrozie. Jednak to wszystko nie zapominajmy, że jest wpisane w przygodę! Tutaj nie ma rzeczy pewnych, nawet w Twoim nastroju: totalna depresja, gdy nic się nie chce zatrzymać i totalna euforia, po każdym przejechanym odcinku. To uczy pokory wobec losu.
     Tolerancja przede wszystkim! Jesteś rasistą? Nie masz szacunku do innej religii? To faktycznie, siedź w domu. Prawdziwego podróżnika nie tyle nie odrzuca inna kultura, co go wręcz ciekawi i fascynuje. Czyż to nie piękne, że jesteśmy tacy różni? Jadąc w taką wyprawę jesteś skazany na ludzi, musisz szanować ich, być otwartym na nowe doznania kulinarne i nie tylko. 
     Do pierwszej wyprawy nie trzeba wiele. To podczas podróży przekonasz się dopiero, czy jesteś do tego stworzony, czy też nie. Najważniejsze są chęci, motywacja i radość z tego co robisz. Jeśli nigdy nie budziłeś się na plaży o wschodzie słońca, a jedyny dźwięk to szum morza - nigdy nie zobaczysz, jak wiele Cię omija śpiąc w 5-gwiazdkowym hotelu. I nie ważne jest, że czasem zmarznie Ci dupa, nie ważne, że postoisz kilka godzin i nikt Cię nie weźmie, nie ważne czy zmoczy Cię deszcz czy zjara słońce - to jest już Twoje i NIKT Ci tego nie zabierze.
Pozwolę Sobie zacytować pewne słowa:
     
"Kiedy się przełamiesz, odkryjesz piękno autostopu. Odnajdziesz wolność, poczujesz się jak goniące za marzeniami dziecko, nieskrępowane schematami nudnego otoczenia. Dotrzesz do pięknych miejsc i zwiedzisz egzotyczne miasta. Przeżyjesz niesamowite przygody, zrobisz niepowtarzalne zdjęcia. Wreszcie poznasz ludzką dobroć oraz doświadczysz bezgranicznej gościnności. Przekonasz się, że bezinteresowna pomoc naprawdę istnieje i poczujesz się szczęśliwy, a wspomnienia z autostopowych wyjazdów do końca życia będą napawać cię dumą i satysfakcją."


     Co w takim razie zyskuję w tym całym szaleństwie? Przede wszystkim poznajesz niesamowitych ludzi. Ja jeżdżąc stopem po Francji poznałam nawet murzynkę z Madagaskaru! Ludzie są cudowni i sami tego doświadczycie - poznajecie kultury, zwyczaje i język. To nie to samo, co zorganizowana wycieczka. 
    Przyroda staje się często Twoim domem. Widzisz o wiele więcej, doceniasz to wszystko, bo jesteś tego częścią. Nie obserwatorem zza szyby autokaru.
     Trzeba też napomnieć, że takie podróże zmieniają. Tak, zmieniają nas jako ludzi, nasz charakter, podejście i punkt patrzenia na to, co nas otacza. Nie będę się mocno rozpisywać o zaletach samego podróżowania, bo możecie je znaleźć w poście motywacyjnym: >KLIK< , ale autostop nauczy was doceniania małych rzeczy jak: ciepła woda, łóżko czy też gniazdko z prądem. Wydaje się dziwne, nie? W domu mamy to przecież na co dzień. 
     Teraz kochani została ostatnia kwestia: musicie sobie sami odpowiedzieć na pytanie: czy dacie radę, oraz przede wszystkim czy chcecie? Świat jest piękny - o tym chyba mówić nie muszę, skoro jesteś na moim blogu. Podróżowanie nie musi być drogie. Ja jeżdżąc 8 dni po Francji wydałam AŻ 50 euro - a zachodnia Europa jest serio droga. Za 2/3 tygodnie znów wybywam stopem, tym razem do Londynu, a na przyszły rok w planach USA, a po nich podróż z plecakiem po Azji! Tak, Ty też możesz pojechać i odbyć przygodę życia. Nie masz kasy? Masz motywację, szeroki uśmiech i chęci? Spakuj plecak, opuść bezpieczną przystań i wyciągnij kciuka w górę! Otwórz się na świat, a świat otworzy się dla Ciebie. A co po powrocie? Usiądź i z czystym sumieniem przyznaj: Tak, jestem kurna szczęśliwy.
     A więc kochani powstała pierwsza część obiecanego poradnika! Dzisiaj bardziej ogólnikowo - co się wiąże z takim wyjazdem, czego się spodziewać. Podobało się? Chcecie więcej części? Na #2 planuję post pt: 'niezbędnik stopika, czyli co muszę zabrać na podróż życia'. Czyli wszystko o sprzęcie, plecaku oraz jego zawartości! Chętni? Pisać w komentarzach :)

Pozdrawiam,
Patrycja:)


Dodatkowo na zachętę - zdjęcie z mojej majowej wyprawy po Francji:) Droga z Monaco Monte Carlo:)

~~~~~

"Jeśli odrzucasz jedzenie, ignorujesz zwyczaje, 
obawiasz się religii i unikasz ludzi, 
zostań lepiej w domu."

James Michener

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Life with Wolfdog , Blogger