Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Praca za granicą. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Praca za granicą. Pokaż wszystkie posty
Poradnik Camp USA #3 - Przygotowanie do wizy i rozmowa w konsulacie.

Poradnik Camp USA #3 - Przygotowanie do wizy i rozmowa w konsulacie.

 
  Wypełnianie dokumentów i ogólny fakt samej rozmowy wizowej denerwuje i zniechęca wiele osób do odwiedzenia tego niesamowitego kraju jakim są Stany Zjednoczone. Ja mimo iż miałam swojego sponsora wizowego i wszelkie instrukcje od biura - spędziłam nad komputerem przy wypełnianiu wniosku wiele czasu. Jaki mam tego efekt? Piękna widniejąca w moim paszporcie wiza, która umożliwiła najlepsze wakacje mojego życia.
  Po otrzymaniu numeru SEVIS zaczęła się męka przez strony internetowe, które jednak poniekąd ułatwiają sprawę, że nie musimy wychodzić z domu, aby owy wniosek wypełniać. Ja oczywiście jadąc na Work&Travel nie jadę na wizie turystycznej, a J1 - która pozwala mi na legalną pracę w USA, oraz daje możliwość zwiedzania Stanów po kontrakcie.
  Co daje mi wiza J1 i jak ją otrzymać? Z tego co wiem, otrzymać ją można jedynie mając swojego sponsora (biuro work&travel itd), pracodawcę (podpisaną umowę) oraz bilety w obie strony. Jest to wiza jednoroczna, więc na przyszły rok trzeba płacić i robić wszystko od nowa. Koszt jej jest taki sam jak turystycznej (na PLN wyszło pamiętam ok 600zł). Jest w niej zawarta data kontraktu czyli naszej pracy, a od jej zakończenia możemy zostać jeszcze 30 dni na legalne zwiedzanie USA. Jak może ona wygasnąć? W przypadku zwolnienia, odejścia z pracy, wypadku w pracy co skutkuje jej przerwaniem itd. Kolejny minus tej wizy to fakt, że jak wyjedziesz z USA podczas zwiedzania to już na tej wizie do USA ponownie nie wrócisz. Możesz wjechać do Kanady, Meksyku itd, jednak powrót nie jest już możliwy i musisz do Polski wrócić z innego kraju - nie obejmuje to Alaski, Hawajów itd.

Konsulat w Krakowie

  Adresy stron internetowych oraz wzory wypełniania wniosku nie będę dawać, gdyż w internecie jest tego cała masa, wystarczy dobrze poszukać. Pamiętajcie aby nie używać polskich liter (chyba że w instrukcji pisze, że w danej rubryce jest to konieczne), oraz patrzeć jak macie zapisywać dane daty (w polskiej wersji czy amerykańskiej ( miesiąc/dzień/rok )). 

   Co przygotować na wypełnianie wniosku? Elektroniczne zdjęcie do wizy, dowód, paszport, dane rodziców i dwóch innych zaufanych osób (nie mogą być bliscy krewni) - informacje te będą do wpisywania, więc lepiej mieć to wszystko już naszykowane. Polecam też sprawdzenie i przygotowanie adresów i pełnych nazw szkół do jakich chodziliście (tak, nawet podstawówki) oraz dane byłych pracodawców i dat z umów. Potem niech nie zdziwi was masa pytań typu: Handlowałeś narządami? Jesteś członkiem grupy terrorystycznej? Zabiłeś kogoś? itd. Najwięcej zajmuje samo szukanie i przepisywanie wszystkiego z innych dokumentów, więc musicie uzbroić się w cierpliwość. Mnie zajęło wszystko ok 5/6h, jednak sprawdzałam po 10 razy każde słowo, bojąc się, że gdzieś coś źle uzupełniłam (złe uzupełnienie skutkuje odmową i ponownym wyrabianiem wizy = ponowny koszt).
   Sama rozmowa dla ludzi na J1 to raczej formalność. Nie wiem jak to wygląda dokładnie jak aplikujecie na wizę turystyczną, jednak na pewno my mając pracodawcę itd mamy w jakiś sposób łatwiej. Sama rozmowa z konsulem to ok 2-5 minut, jednak czekanie w kolejce i inne pierdy to czas ok 1-2h, więc nie oczekujcie załatwienia tego w sekundę. Zazwyczaj są to 3-5 pytań, które często dotyczą: tego gdzie będziesz pracować w USA, o studia w Polsce, zainteresowania oraz ewentualne podróżowanie i plany po powrocie do Polski. Jest to dość ważne, gdyż brak przygotowanej odpowiedzi na to co planujesz po powrocie jest ryzykowny, gdyż tracisz wiarygodność, że masz tutaj po co wracać (podobno tak dwie osoby miały odmówiony wniosek, bo nie wiedziały co na to odpowiedzieć). Najlepiej na to pytanie mówić: chce kontynuować po powrocie studia itd.
Konsul może również zadać pytanie z praw człowieka, które macie dostępne:
 


   Zazwyczaj jednak nie pytają z tych praw, a ewentualnie jest to zwykłe pytanie na zasadzie: czy zna Pan/Pani swoje prawa w USA? Mimo wszystko warto przeczytać i mieć pewność. Ja byłam w konsulacie w Krakowie, podobno jest bardziej lajtowo tam niż Warszawa, ale porównania nie mam. Ogólnie mój Pan był bardzo miły, ja osobiście miałam pytania jak:

* Czy leci Pani do Pensylwanii?
* Co będzie tam pani robić? (rodzaj pracy)
* Jak nazywa się Pani uczelnia? 
* Co Pani studiuje i na którym jest roku?
* Czy planuje Pani zwiedzać Stany po pracy?
 
   Oczywiście cała rozmowa była w języku angielskim, my jadąc do pracy wiadomo, że musimy coś mówić chociaż komunikatywnie, jednak z tego co wiem mówią oni jakimś tam łamanym polskim, więc wszystko do dogadania zapewne, jeśli ktoś ma z angielskim spory problem. Jeśli chodzi o dokumenty to jadąc na tej wizie na pewno legitymacja studencka i indeks (dowód oczywiście również), jeśli chodzi o pozostałe wizy to polecam sprawdzić wymagania wszelkie w internecie. 
   I jak wam się to widzi? Może macie jakieś pytania? Chętnie postaram się pomóc!:)
  Mój wymarzony AmericanDream już się spełnił, a niedługo kolejna rozmowa wizowa mnie czeka booo - wracam w lato 2018 do USA <3
    A wy gdzie i kiedy planujecie jakiś wypad w nieznane?:)

Pozdrawiam,
Patrycja;)



~~~~~

"Jedyną niemożliwą podróżą jest ta,
której nie zacząłeś."
Poradnik Camp USA #2 - Rekrutacja i wymagania do programu.

Poradnik Camp USA #2 - Rekrutacja i wymagania do programu.

  Wiele osób rezygnuje już na starcie z wzięcia udziału w programach Work&Travel, pewni na wstępie, że masa formalności i trud związany z kwalifikacją uniemożliwią udział w programie, a jedyne co zdobędziemy to zawód i rozczarowanie. Prawda jest taka, że sama rekrutacja jest banalnie prosta, zaś wymagania do programu są właśnie na poziomie takich 'zwykłych' ludzi jak ty. Nie musisz posiadać milionów monet, ani być native speaker'em, by móc wyjechać do USA.




Uwaga: podane poniżej wymagania i przebieg rekrutacji jest oparty 
o program Camp Leaders Poland.


    Dla kogo jest skierowany program?
   Dla młodych i otwartych ludzi, marzących o pracy w międzynarodowym środowisku i zwiedzaniu Stanów Zjednoczonych. Dzięki niskim kosztom za program każdy tak naprawdę ma szanse wyjechać za ocean.

    Jakie programy?
   Chcąc wylecieć do USA mamy możliwość wyboru między programem Camp Leaders - praca na ośrodkach kolonijnych, oraz Resort Leaders - praca w prestiżowych hotelach. 
Jadąc na program camp można wyjechać jako obsługa techniczna, lub instruktor/opiekun do dzieci.
Jakie więc musimy spełniać wymagania, jadąc na jeden z programów?

Wymagania na programy

CAMP LEADERS
RESORT LEADERS
OBSŁUGA TECHNICZNA
OPIEKUN KOLONIJNY
Aktywny status studenta
Zaawansowany poziom j.angielskiego (min poziom C1)
Aktywny status studenta
Komunikatywny poziom j.angielskiego
Umiejętności sportowo-artystyczne
Mocno komunikatywny poziom j.angielskiego (min B2)
Brak przeciwwskazań medycznych
Brak przeciwwskazań medycznych
Brak przeciwwskazań medycznych
Ukończone 18 lat
Ukończone 18 lat
Dostępność min 12 tygodni
Gotowość do wylotu przed 20 czerwca
Gotowość do wylotu przed 20 czerwca
Gotowość do wylotu przed 20 czerwca

Doświadczenie w pracy z dziećmi



  Cena za program jest zależna jak szybko zdecydujecie się na wyjazd i założycie aplikacje - im szybciej, tym cena niższa. Cena zawiera bilet w dwie strony do USA, ubezpieczenie medyczne a w przypadku programu Camp: również zakwaterowanie i wyżywienie podczas trwania kontraktu!
   

Co zrobić, aby wyjechać? Jak wygląda rekrutacja?


   Po założeniu aplikacji ktoś z biura CL kontaktuje się z wami telefonicznie w celu weryfikacji. Później umawiacie się z waszym ambasadorem na rozmowę kwalifikacyjną, gdzie dowiecie się wszystkiego na temat programu + krótko zostanie zweryfikowany wasz poziom j. angielskiego. Dopiero gdy zdecydujecie się i podpiszecie umowę: płacicie pierwszą ratę, a reszta kwoty dopiero po znalezieniu wam pracodawcy. 
   Później zaś uzupełniacie dalej swoją aplikację i załączacie w niej skany dokumentów: paszportu, legitymacji, zaświadczenia o niekaralności itd. Gdy już wasza aplikacja jest gotowa i widoczna dla pracodawców - szukamy wam Campu/Resortu. Sami możecie również brać udział w licznych targach pracy w różnych miastach w Polsce. 
   Gdy macie już umowę z pracodawcą i wpłacicie drugą ratę za program - kupujemy wam bilet do USA, a waszym ostatnim etapem będzie szkolenie przedwyjazdowe organizowane w większych miastach w Polsce.
   A dalej? Lecicie do Stanów!

   Cała rekrutacja jest prosta, a w razie pytań zawsze możecie dzwonić do biura, które z chęcią wam pomoże w każdej kwestii. Wymagania też jak widać - nie są dla ludzi z kosmosu. Wystarczy podjąć tylko pierwszy krok - reszta to już tylko formalność!


Więcej informacji znajdziecie na:



 ~~~~~

"Say YES to new adventures!"

Poradnik Camp USA #1 - Dlaczego warto wyjechać i jakie są powody naszych wątpliwości?

Poradnik Camp USA #1 - Dlaczego warto wyjechać i jakie są powody naszych wątpliwości?


  Większość z nas odkłada na półkę marzenia o wielkim świecie, przygodzie pośród nieznanego i poznaniu ludzi z każdej części świata. Mimo iż wiemy jak wiele jest teraz programów umożliwiających takie wyjazdy, za każdym razem znajdujemy co raz to nowe wymówki obiecując sobie 'za rok', który tak naprawdę nigdy nie nadchodzi. Jak więc zwalczyć wątpliwości i zdecydować się na wyjazd, który może odmienić nasze życie?

Brak wiary w własne możliwości.

   Głównym czynnikiem hamującym nas przed podjęciem decyzji jest niewątpliwie strach, który za każdym razem zatrzymuje nas w domu niczym niewolników. 
   No bo w końcu jak to? Samemu? Za oceanem? Po angielsku? Często zapominamy, że odwaga jest jak mięsień - wzmacnia się w trakcie używania. Myśl o samotnym wyjeździe na drugi koniec świata może być przerażająca, sama to doskonale rozumiem. Jednak czy to właśnie nie czyni tego programu tak fascynującym? Myśl o poznaniu nowej kultury, ludzi innych narodowości, porzucenie domowego komfortu na rzecz niesamowitej przygody? Nie bójmy się wziąć życie w swoje ręce, bo skąd wiesz, gdzie kiedyś poniesie Cię życie? 


Wymyślanie nowych wymówek i słynne 'następnym razem'.

   A na co zgoniłeś w tym roku? Za dużo nauki w szkole? Ciocia zachorowała? Do pracy nie będę mogła wrócić? Przyjaciółka cierpi bo chłopak ją zdradził? Siostra wyjeżdża i jej dzieckiem trzeba się zająć? Zawsze jest coś innego i uwierz, że nigdy nie będzie lepiej. Wymówkę znajdziesz zawsze by nie wyjechać, a za rok wcale ilość obowiązków się nie zmniejszy, a może nawet wręcz przeciwnie! 
   Za każdym razem obiecujesz sobie 'za rok'. I co? Znów poszło coś nie tak? No bo czym różni się ten rok, od poprzedniego? A kolejny czym będzie się różnić od tego, co masz teraz? W Totka nagle wygrasz? Mniej nauki będzie w szkole? Albo awans w pracy dostaniesz? Prawda jest taka, że nasz następny raz może nigdy już się nie pojawić, a szansa na wyjazd przepadła wraz z ostatnią wymówką. A marzenia? Stoją niespełnione na półce i kurzą się niczym nigdy nie otwarta książka.

Myślenie: Nie dam rady zebrać pieniędzy i ogarnąć wszystkiego przed wyjazdem.
  
    Jest pewna zasadnicza różnica od 'nie dam rady', a zwykłym 'nie chce mi się'. Owszem, możesz zdać egzaminy w szkole przed wylotem, możesz oddać pracę magisterską przed, a obronić się po powrocie. Możesz przełożyć ważny test lub zdać go wcześniej, możesz pójść do pracy i zarobić pieniądze na wakacje życia.
  Pamiętam sytuację, gdy znajoma powiedziała mi: 'Mega Ci zazdroszczę, ale ja nie mam kasy na takie wyjazdy'. Gdy zapytałam ją czy pracuje, odpowiedziała zwykłe: 'nie'. Marzenia się nie spełniają, czasem trzeba im poważnie dopomóc i wyciągnąć rękę. Kwota takiego wyjazdu nie jest bardzo duża, może nawet zwykła rezygnacja z kupna kolejnej paczki papierosów, albo alkoholu na kolejnej imprezie pomoże ci uzbierać fundusze na taki wyjazd. Przy odrobinie zapału, chęci i determinacji możecie zrobić naprawdę wszystko.


Musisz potrafić postawić siebie na pierwszym miejscu.

   Rodzice nie są zadowoleni z decyzji o wyjeździe za ocean? Przyjaciółka będzie tęsknić? A może chłopak twierdzi, że nie dacie rady próbie czasu?
   Niejedna osoba pewnie nazwała by to egoizmem, jednak od zawsze uważałam, że jeśli najpierw ja nie będę szczęśliwa, to nie dam tego szczęścia nikomu innemu. Musisz potrafić postawić siebie i swoje cele na pierwszym miejscu. Musisz wiedzieć czego chcesz i mówić o tym bardzo głośno. Nie pozwól więc, by otoczenie zmusiło Cię do rezygnacji z czegoś na czym Ci zależy. Być może kiedyś będziesz w życiu zupełnie sam/a, a doświadczenie jakiego nabywasz teraz zostanie z Tobą na zawsze.

Nowa kultura, język obcy oraz doświadczenie w pracy.

   Kultura amerykańska jest jedyna w swoim rodzaju. Pobyt przez okres 2-3 miesięcy na pewno pozwoli Ci zaznania chociaż jej minimalnej części. A język? Cóż, nigdzie nie doszkolisz swojego angielskiego tak jak własnie za granicą. Szkoła uczy Cię formułek - wyjazd stosowania ich w praktyce. W pracy - angielski, po pracy - angielski, no bo w końcu przecież nie będziesz siedział w gronie samych polaków przez cały wyjazd. Poznasz na pewno masę niesamowitych ludzi, będziesz wręcz zmuszony przez otoczenie do rozmowy z nimi. 
   Wiesz, że teraz papier ukończenia szkoły to jest połowa na co patrzy Twój przyszły pracodawca? 
   Drugą połową jest Twoje doświadczenie w pracy. Czy praca w obcym kraju nie będzie wyglądać atrakcyjnie i zaręczać o naszej odwadze, umiejętności pracy w zespole, czy faktu posługiwania się językiem obcym? 

Niesamowici ludzie i historie, które zapamiętasz do końca życia.

   Podobno ważniejsze od celu jest to - jakich ludzi poznasz na swojej drodze. W końcu to od nich wszystko zależy, bo to dzięki nim nasza codzienność nabiera tak wielu barw. Nie myśl więc o tym, że aplikujesz na Campa sam/a, że nie znasz nikogo ani tym bardziej, że nie będziesz mieć potem z kim podróżować. Miejsce w którym będziesz pracować, będzie przepełnione masą ludzi naładowanych cudownie pozytywną energią - a ty będziesz tego częścią. Być może zaznasz tutaj przyjaźnie na całe życie. Nie bój się otwierać na nowe znajomości, bo one są jedną z najlepszych rzeczy, jakie Ci się przytrafią podczas Twojej amerykańskiej przygody.
   Wyjeżdżając byłam pewna, że będę odliczać dni na Campie, aż do mojej części 'Travel'. Wiecie co? Myliłam się. Praca i życie na ośrodku było jedną z najlepszej części tych wakacji. Nie myśl nawet o pracy, która sama w sobie też może być super przygodą, jednak czas jaki spędzisz po pracy razem z resztą camperowiczów - stworzycie masę historii, które będziecie opowiadać jako najlepsze chwile tych wakacji. Wyjazd Work&Travel nie ogranicza się tylko do pracy i zwiedzania - to niesamowite doświadczenie oraz przygoda, która będzie czekać w każdym momencie.

Podróżowanie - Twój własny 'American Dream'.

   To jak będzie wyglądała Twoja przygoda już po Campie - zależy tylko i wyłącznie od Ciebie. Marzysz o przejażdżce żółtą taksówką w Nowym Yorku? Wygranej w kasynie w Las Vegas? A może odpoczynek przy krawędzi Wielkiego Kanionu? Ilość dni, trasę, ludzi oraz sposób podróży ustalasz Ty sam! I nie bój się o brak kompana - ilość ludzi z taką myślą jak Twoja są setki. Jeśli zaczniesz odpowiednio wcześniej planować swoją trasę na pewno zbierzesz niesamowitą ekipę, z którą przemierzycie każde niesamowite miejsce o jakim od zawsze marzysz.


   I jak się kochani podobała pierwsza część poradnika? Mam masę pomysłów na kolejne części, a to wszystko po to, aby pomóc wam w podjęciu decyzji o spełnieniu waszych marzeń. W kolejnej części powiem trochę o samych wymogach oraz przebiegu rekrutacji na taki wyjazd.

   A już niedługo kolejny post z relacją z moich podróży po USA - kto zgadnie o jakim mieście mówię?
Podpowiem: to miasto naprawdę nigdy nie zasypia!



Pozdrawiam, 
Patrycja;)
~~~~~

"Jeśli chcesz mieć coś czego nigdy nie miałeś,
musisz zrobić coś czego nigdy nie robiłeś."

Praktyki w Grecji #14 - Wielkie podsumowanie!

Praktyki w Grecji #14 - Wielkie podsumowanie!

 
A więc witam was w ostatnim poście poświęconym moim 3miesięcznym praktykom w Grecji - czyli wielkim podsumowaniu!

   Moja praca, nauka i zabawa na Krecie skończyła się dokładnie 30stego października. Od tego czasu znów żyję w polskiej, szarej rzeczywistości i oczekuję z niecierpliwością na kolejne wyjazdy. Co więc mam dla was na dzisiaj? Dzisiaj chciałam napisać kilka słów o biurze z jakiego jechałam, jaka jest moja opinia o nim oraz o całej praktyce, czyli zwyczajnie: czy warto?

 ~ Biuro The Tree Travel ~

    Na całą tą 'imprezę' wyjechałam za pośrednictwem biura 'The Tree Travel' stacjonującego w Warszawie. Jak wiecie z pierwszych postów poświęconych tym praktykom: mieli oni swoją prezentację u nas w szkole, od razu podeszłam do rozmowy kwalifikacyjnej i bach - umowa podpisana.
   Na początku dziewczyny z biura wydawały się być mega - odpowiedź na każde pytanie, szybkie reakcje i obiecywanie gruszek na wierzbie. Jednak z wyjazdem sporo się zmieniło - wszelkie problemy były w wielu przypadkach bagatelizowane: np: wyżywienie czy zakwaterowanie. Wiele się różniło to wszystko od tego, co mówiły dziewczyny na pierwszym spotkaniu. Jeść miałyśmy na restauracji to samo co goście hotelowi - jedliśmy żarcie z odpadu, często bez żadnej różnorodności. Niby gdy się dzwoniło, to mówiły że załatwią wszystko - ale na mówieniu się zazwyczaj kończyło.
   Kolejny problem to transfer z lotniska - w umowie jest napisane, że w porozumieniu z hotelem zapewniają nam transfer w obie strony. Podczas przylotu okey - był po nas busik, ale jak się okazało tylko dlatego, że lądowanie miałyśmy w nocy i nie było już autobusów. Zaś inna ekipa dziewczyn, która przyleciała tego samego dnia popołudniem - musiała sama dojechać z walizkami autobusem (dziewczyny z TTT stwierdziły, że zwrócą po prostu koszty biletów).
   Największy problem był z wylotem do domu -  siedem dziewczyn wysłali razem lotem do Warszawy, zaś jedną osobno innym charterem do Katowic. Nie byłyśmy zadowolone, gdy kazali nam decydować kto leci sam. Zawsze to raźniej, można się pożegnać potem i podzielić koszty transportu do domu. W końcu wyszło, że to ja lecę sama (niby najbardziej ta rozgarnięta jestem xD). A co z transferem? Brak! Dzwonimy do biura i powiedziały nam, że opłaca im się jak weźmiemy taxi lub pojedziemy autobusem, a one zwrócą koszta. Czaicie? Znów włóczyć się z wielkimi walizkami? Ja zaś miałam lot bardzo wcześnie rano, gdzie o tej godzinie nie miałam nawet autobusów żadnych! Dobrze, że Baki - jeden kolega grek z hotelu - miał auto i zgodził się mnie podrzucić na lotnisko. Nie chodzi o zwrot kosztów już, ale o wygodę, brak stresu i to co miałyśmy napisane w umowie. Akcję n lotnisku, gdzie stwierdzili, że nie ma mnie na liście pasażerów pominę, bo faktycznie może to była wina linii lotniczej. TTT po moim telefonie załatwiło to jakoś i wyjaśniło błąd, po czym bez problemu na lotnisku mnie przerosili i wpuścili do gate.
    Ogólnie biuro nie jest takie złe, bo na pewno daje dużo możliwości. Opłata manipulacyjna jest niska, wszystko tak naprawdę macie w cenie, jednak trzeba się liczyć, że z problemami na miejscu jesteście zdani na siebie, po prostu.

~ Praca w hotelu. ~

    Obóz pracy. Bez ukrywania, nie jest łatwo i każdy kto myśli, że będzie się ociągał myli się bardzo. Mimo wszystko mój hotel miło mnie zaskoczył: dostawałam o 100euro więcej wypłaty, niż miałam to z nimi w umowie. Pracy dużo, jednak też chyba jedziemy na coś takiego, aby się nauczyć, nie? Jeden dzień w tygodniu wolnego to mało. Dużo nie zwiedzicie, to na pewno. 
   Zmiana stanowiska pracy też nie jest taka łatwa. My mieliśmy przydzielane stanowisko pierwszego dnia, a jak nastąpiła zmiana to nie dlatego, że chciałyśmy, a manager miał takie widzi mi się. Zapewne, gdyby któraś z nas mocno walczyła, doszłoby do zmiany, ale trzeba się nastawić na wszelaką pracę.

~ Co zyskujesz jadąc na taką praktykę? Czy warto? ~

   Mimo iż obóz pracy - uczycie się niesamowicie. Ciężkiej pracy, języka, samodzielności oraz poznajecie swoje słabości. Jesteście tak naprawdę zdani na siebie i swój język. W pracy angielski, po pracy często tak samo. Wyrabiacie w sobie cierpliwość i pokorę. Często różne akcje stawiają was w sytuacjach, jakich nigdy nie byliście. Poznajecie wręcz siebie samych. Nie ma pralki, tylko pierzecie ręcznie, nie ma mamy, która poprowadzi za rękę - kto nie miał okazji, uczy się życia.
   Ludzie, przyjaźnie, imprezy, zwiedzanie - to chyba najlepsza część tej imprezy. Poznajecie masę ludzi z całego świata! Ja poznałam Panią z LA i mam zapewniony nocleg u niej za rok jak wpadnę zwiedzać zachód USA, do tego masa studentów z rumunii (przeżyłam swoje SummerLove), oraz grecy z jakimi się pracowało, sąsiadowało i imprezowało! To są znajomości na długi czas. Owszem, może nigdy więcej ich nie zobaczę, ale te 3 miesiące były takie piękne głównie dzięki nim. Poznać tyle kultur, człowiek zupełnie inaczej potem patrzy na ludzi 'innych ras', no bo jakie to ma znaczenie, kto jakiej rasy jest? Nie ma to znaczenia, po prostu.
   Wróciłam również z wieloma papierami (między innymi referencją od hotelu). Myślisz, ze za kilka lat, gdy będziesz szukać pracy, Twój pracodawca popatrzy na Twoje oceny z dziennika/indeksu czy na doświadczenie? Odpowiedź masz sam.

Tak więc kochani odpowiedź brzmi: WARTO!
Bez względu na wyrzeczenia, trud i poświęcenie, to jest przygoda warta tego wszystkiego:)
Spędziłam na Krecie niesamowite 3miesiące, przywiozłam ze sobą pieniądze, nowe przyjaźnie, kolejne niesamowite zaliczone miejsca oraz doświadczenie.
GRECJO DZIĘKUJĘ!

Dziękuję Ci za...

...słońce, plażę i błękit nieba!

... nowe wyzwania!

...naukę i doświadczenie!

...najwspanialszych ludzi!

...zapierające dech w piersiach widoki!

...najbardziej szalone, autostopowe wyprawy!

 ...poznanie nowych kultur i tradycji!

Grecjo... Po prostu dziękuję za najlepsze wakacje w moim życiu! <3
.
.
.

Iii.... BONUS! Filmiki z życia studenta w Grecji :D

Herbata z patelni<3


Atostopem przez świat!<3


Piana Patry :D


Palm Beach time... Czyli imprezowanie!


Delikatesy...! (a tak poważnie to na Balos jechaliśmy xD)

Ariel nie zleć w dół!

I chrzest dnia ostatniego - jak już i tak mnie w ubraniu do wody wrzucili,
to razem z Sylwią wykorzystałam sytuację :D

I z mostku też skakałam!
   
~~~~~
"Podróżować to odkrywać, 
że wszyscy się mylą co do innych krajów."
~ Aldous Huxley; powieściopisarz
Praktyki w Grecji #3 - Autostop na Krecie.

Praktyki w Grecji #3 - Autostop na Krecie.

   
   Nie mogę uwierzyć, że jeszcze tylko tydzień i nastąpi połowa mojej praktyki na Krecie. Nie mam pojęcia kiedy ten czas minął. Tak jak na początku byłam przerażona tym wszystkim po przyjeździe, tak teraz myśl o powrocie do Polski wprawia mnie w smutny nastrój. A więc dzisiaj coś nowego: kolejna część relacji z praktyk będzie tyczyć się mojej ulubionej formy podróży – autostopu!
   Nie byłabym sobą, jakbym wolała wydać na bilet, aby zwiedzić jakieś miejsce, niż pojechać autostopem. Nie dość, że oszczędność pieniędzy, to jeszcze przygoda nie do opisania. Wszystkich co jeszcze nie byli i nie widzieli, zapraszam też na inne moje autostopowe posty, oraz jeśli chcesz spróbować – do mojego autostopowego poradnikaJ Wszystko znajdziecie w ‘Spis treści’ na blogu.
  
Wyprawa do Mali:























Szczerze? Jeszcze W ŻADNYM kraju nie stopowało mi się tak dobrze, jak tutaj. Tutaj w Grecji nigdy nie czekałam dłużej niż 10 minut, a ludzie są niesamowicie pomocni. Stopowałam w różne miejsca: do Heraklionu na zakupy, do Hersonissos na imprezy czy np. do Mali aby zwiedzić po prostu nowe miejsce. Karton, marker - i ruszamy w drogę. Stopowanie w nocy też działa super. Wracałam raz z Hersonissos ok. 4 nad ranem i stałam z 5 minut. Stopowałam tutaj we 3, a raz nawet we 4 osoby! Tak, jechałam z koleżankami we czwórkę na imprezę i udało nam się złapać stopa we 4 osoby w obie strony bez najmniejszego problemu.
    Pierwszy raz tutaj złapałam też quado-stopa xD 
   Tak, stałyśmy z dwoma koleżankami łapiąc już w powrotną drogę do domu, było to jakieś 15km od miejsca docelowego i jechali trzej Holendrzy quadami. Zatrzymali się i nas zabrali! Prosto pod dom, w sumie nie jechali nawet w naszym kierunku, ale postanowili nam pomóc i się przejechać.














Piana Party:)



Quadostop!

Busik na stopa!:)
  Wracałam też raz z Heraklionu z koleżanką, było po 21, ciemno, wracamy do domu na kolację. I wiecie kto nas wziął? Pan na skuterze! Tak, pierwszy też raz złapałam skuter na stopa i jechałam na jednym skuterku we trzy osoby. Tutaj ludzie serio mają różne, dziwne pomysły i niczego się nie boją. Jeden dostawczak mały też zabrał mnie z dwoma koleżankami (powrót z Mali) i mimo iż miał tak naprawdę jedno wolne miejsce, to wziął nas we trzy i siedziałyśmy sobie na kolanach nawet. 
   Ludzie są niesamowicie pomocni i potrafią sporo zaryzykować. W kolejny DAYOFF planowałam znów jechać stopem w jakieś miejsce, ale wypadła mi pewna sprawa do załatwienia akurat, o której napiszę wam tutaj na blogu zapewne niedługo już:)
   No nic, zostawiam was z mini fotorelacją z moich paru stopowych wypraw na Krecie. Kolejna część relacji z praktyk będzie o mojej nieturystycznej wyprawie tutaj, gdzie zobaczycie mnie nawet na greckim konikuJ Jeśli macie pytania – śmiało piszcie!
  PRZYPOMINAM O ZADAWANIU PYTAŃ DO KOLEJNEJ CZĘŚCI AUTOSTOPOWEGO PORADNIKA – wy zadajecie pytania odnośnie stopa, a ja odpowiadam w kolejnej części!

Pozdrawiam,
Patrycja :)


~~~~~

"A ty kiedy ostatni raz robiłeś coś po raz pierwszy?"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © Life with Wolfdog , Blogger